26 października 2014

La Traviatta – pizzernia w Lublinie

Pizzernia w Lublinie, domowa pizza we włoskim stylu fot. D.Szymborska


Najpierw telefon do koleżanki, która kiedyś mieszkała w Lublinie. Rozeznanie gdzie można dobrze zjeść. Potem zupełna zmiana planów. Czym innym restauracja a czym innym głód 3 zawodników sportów siłowych. Efekt? Poszukiwania pizzerni. La Traviatta – zdaniem Internatów najlepsza pizzernia w Lublinie. Sobota po południu, na ulicach pustki, trolejbusy stanowiły jedyną atrakcję! A w pizzerni tłok.

Malutki lokal, szalony kelner, który uważa, że zapamięta dość skomplikowane zamówienia piątki osób. Pominął tylko przystawkę, całą resztę przynosił do stolika zgodnie z naszymi, czasem udziwnionymi życzeniami. Lokal słynie z tego, że ma piec opalany węglem. I ma się czym chwalić – pizza z takiego pieca zawsze smakuje lepiej! Niestety piec jest malutki, mieszczą się do niego tylko dwie pizze, spędziliśmy w restauracji naprawdę dużo miłego czasu, gdy zaczęliśmy się zbierać do wyjścia okazało się, że zostaliśmy jedynymi gośćmi.

Pizzeria w kamienicy, w przerobionym dwupiętrowym mieszkaniu, po środku kominek. Gorąco, ciepło, włosko. Oprócz szalonego kelnera była też pani z kuchni, w fartuszku serwująca domowe bezy przy wyjściu – na drogę.


Pizza, którą zamówiłam, i będąc głodną wyczekiwałam była z białym sosem, wędzonym łososiem i oliwkami. Nie rozumiem, dlaczego kucharz nie pokroił oliwek. Ciasto było dobre, dodatki smaczne. Ot poprawna pizza z pieca. Żeby jakoś specjalnie się zachwycać to za dużo, w 100% sprawdziły się opinie „z sieci”, że w lokalu panuje super atmosfera. Tam naprawdę dobrze się spędzało czas.


Dawno nie byłam we Włoszech, ale pobyt w tej malutkiej restauracji nie różnił się zbytnio od wizyty w domu babci kolegi pod Bolonią. Tym razem tylko nie było olbrzymiej ilości wina ani grappy. Reszta podobnie – od obrusów, poprzez jedzenie. U babci G. był też lekko szalony dziadek, który częstował domowej roboty grappą, a tutaj był kelner miłośnik niszowych piw…..

7 komentarzy:

  1. Jak będę w Lublinie, postaram się tam zajrzeć, ciekawie się zapowiada ta restauracja. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że warto, teraz tam ciężko trafić bo kamienica, w której mieści się restauracja jest w remoncie i ustawiony jest płot ale warto poszukać wejścia :)

      Usuń
  2. Jako cheat meal to pizza może się sprawdzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie:) a jak smacznie to i lepiej się rozmawia :)

      Usuń
  3. Widzisz ..... ja tyle lat mieszkałam w Lublinie i pierwsze słyszę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) bo pewno nie szukasz w sieci gdzie by tu zjeść w Lublinie :)

      Usuń
    2. Powiem Ci, że mam tak świetny, sprawdzony i szybki przepis na pizzę, że od lat nie zamawiałam z lokalu ;-)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa