28 października 2015

Timex xRUN50+

Dużo opcji, wiele zabawy i pomoc w treningach - to wszystko w jednym zegarku fot. D.Szymborska


Trochę czasu już minęło, z nowym zegarkiem, a bardziej sprzętem się już zaprzyjaźniłam.

To zacznę od niebiegowych zastosowań Timex xRUN50+:

·      Jako zegarek – ot wyświetlana analogowa tarcza jest po prostu ładna a zegarek staje się mniej sportowy i nadaje się do noszenia „na co dzień”,
·      Nawigacja w telefonie – zegarek w parze z telefonem, mówi a bardziej pisze, gdzie iść – super sprawa jak chcemy szybko trafić pod dany adres i nie wpatrywać się w komórkę, dla mnie bardzo wygodne rozwiązanie,
·      Zamiast mokrej kartki na basenie – pewno, że można włożyć do koszulki albo woreczka i zostawić przy słupku basenowym, ale można też mieć trening na ręce, i to wcale nie napisany markerem! Prosty, zadany trening to zapamiętam i popływam zgodnie z planem, bardziej skomplikowany zapisuję na kartce i zostawiam na brzegu basenu. A tutaj jeżeli wyślę go z innego telefonu jako SMS do siebie samej to SMS wyświetli mi się na zegarku, niezależnie od tego jak jest długi, dzięki możliwości przewijania mogę przeczytać go w całości i popłynąć trening zgodnie z trenerskimi instrukcjami.
·      Do czytania SMSów – ot frajda, choć polskie litery to szlaczki,
·      Do sprawdzania mediów społecznościowych – tutaj ustawiłam sobie, tak by komunikaty z FB i Instagram’a przychodził „na zegarek”,
·      Do odbierania albo odrzucania rozmów telefonicznych – zanim rzucę się do poszukiwania komórki w torebce zerkam na zegarek i wiem czy chcę czy nie odebrać rozmowę – wyświetla mi się numer lub numer i jego właściciel, jeżeli daną osobę mam wpisaną w książce telefonicznej.

Jak na razie tyle niebiegowych zastosowań znalazłam i wymyśliłam. Teraz o sportowym zastosowaniu Timex’a.


·      Stoper – nie trzeba telefonu w pobliżu by normalnie używać zegarka,
·      Pomiar pulsu – pasek synchronizuje się zarówno z telefonem jak i z zegarkiem,
·      GPS – tutaj by zegarek „działał” wymagane jest połączenie z telefonem i użycie jednej z kilku aplikacji, ja wybrałam WAHOO, ponieważ nadaje się do mierzenia treningów również rowerowych (w tym stacjonarnych na trenażerze), aplikacja prosta, intuicyjna w obsłudze, trzeba pamiętać by na samym początku połączyć z zegarkiem i z paskiem do pomiaru pulsu, potem już wszystko działa,
·      Interwały i lapy – wszystko śmiga pomiarowo,
·      Podświetlenie – wystarczy „tapnać” w szybkę zegarka i ślicznie świeci.

A teraz wady, cóż zegarek wymaga ładowania, czyli trzeba o tym pamiętać, oczywiście, że upomni się i zasygnalizuje, że potrzebuje ładowania, co nie zmienia faktu, że nie zawsze od razu podłączałam go do ładowania i w efekcie bywało, że się rozładował w najmniej pożądanym momencie.

Zegarek nie ma GPSa gdy nie jest blisko telefonu. Co niestety oznacza konieczność noszenia telefonu na trening. Niby zawsze (prawie) biorę ze sobą komórkę, ale tutaj gdy chcę mieć wszystkie dane z treningu to muszę być pewna, że mam ze sobą telefon, który wcześniej naładowałam. Niestety coraz więcej sprzętów wymaga pamiętania o tym, by je naładować, a ilość ładowarek w domu jest olbrzymia, tylko gniazdek nie przybywa….

Podsumowując, moim zdaniem to idealny zegarek dla tych, którzy lubią nowinki techniczne. Ci, którzy za nimi nie przepadają mogą zwyczajnie wyłączyć opcje komunikacji przez media społecznościowe, zegarek ma też szybki przełącznik na tryb samolotowy jak i też opcję – nie przeszkadzaj.

Niestety nie umiem powiedzieć ile działa na jednym naładowaniu, wszystko zależy od tego co z nim robimy, jakich aplikacji używamy, przy aktywnym klikaniu, treningu bateria starcza na ponad dwa dni.


Dobry pomysł na prezent gwiazdkowy…a listę proponowanych prezentów gwiazdkowych przygotuję w listopadzie, tak żeby Mikołaj miał czas….i zgromadził, jak to się mówi „odpowiednią ilość środków na koncie”.

Jak w filmach szpiegowskich, wystarczy zerknąć za zegarek żeby wiedzieć jak iść....fot. D.Szymborska

6 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. fajny :) i jak opisałam nie tylko biegowe ma zastosowanie :)

      Usuń
  2. Wow, chętnie bym przetestowała takie cudeńko! :) świetnie wygląda, ale niestety jeszcze mnie nie stać na takie wynalazki ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się, że pulsometry, smartwatche to są drogie "zabawki", na szczęście nie kupuje ich się co tydzień!

      Usuń
  3. Jestem gadżeciarą... No trudno, tak to w życiu bywa..

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa