15 października 2015

Podsumowanie sezonu startowego - 2014/2015

Puchary z tego sezonu i medale z wielu.....fot. D.Szymborska


3 puchary, jeden medal za pierwsze miejsce, jeden dyplom i wiele medali za udział. Dużo się działo. Tym razem startowałam w zawodach: pływackich, kolarskich, biegowych i triathlonowych.

Były cudowne chwile, bywało ciężko, strasznie, ale co dla mnie bardzo ważne, wszystkie zawody w których wystartowałam udało mi się ukończyć. Niby nic wielkiego ale jak się weźmie pod uwagę ilość zmiennych w triathlonie to każde przekroczenie mety jest zawsze sukcesem.

Jeżeli miałabym wybrać po jednym starcie z każdej dyscypliny to wyglądałoby to tak:

-       Triathlon – Ironman Gdynia Sprint (relacja TUTAJ) – wynik z ubiegłego roku poprawiony o kilka minut, cudowne wieńce na mecie, dobre piwo i widok na morze. Mimo, że narzekałam (bardzo) na organizację, na podejście do zawodników, to atmosfera samych zawodów – świetna. Był to pierwszy start triathlonowy bez „napinki” z uśmiechem od wbiegnięcia do wody po metę, było przebijanie piątek i wiele radości!

-       Kolarstwo – Tauron Krokowa (relacja TUTAJ) – zawody, które miały zupełnie inaczej wyglądać, plan odjechał na starcie, ale…tam było tak pięknie, a zawody zorganizowane tak świetnie, że za rok na pewno tam wystartuję! Nigdy nie jechałam tak piękną trasą! Dosłownie wszystko, może z wyjątkiem czasu na mecie, mi się podobało, a różową bransoletkę nosiłam przez całe wakacje.

-       Bieganie – Berlin Marathon (relacja TUTAJ) – po drodze było wiele świetnych biegów, było i 2 miejsce w lokalnym przełaju, ale nic nie jest tak cudowne jak bieg wśród milionów (no chyba) kibiców, w mieście które uwielbiam. I znów, czas nie taki jak chciałam, ale cała reszta tak wzruszająca, ciesząca, że….oby mnie wylosowali za rok!

-       Pływanie – no tutaj to dużego wyboru nie mam bo startowałam w jednym cyklu (4 edycje) lokalnych zawodów. Oczywiście bardzo mi się podobało jak stałam na pudle, dostałam dyplom i wiedziałam, że moje treningi nie idą na marne! (relacja TUTAJ)


Oprócz tego było wiele zawodów…. triathlon w Suszu (relacja TUTAJ)– najlepsze miejsce do startowania, debiutowania i myślę też do ścigania. Tylko tam jest tylu kibiców na trasie, inna sprawa, że kostka brukowa po której się biega wokół jeziora wykańcza kręgosłup, a woda w jeziorze jest nieprzeźroczysta. Gdybym miała takie, jak w Gdyni podejście to Susz trafił byłby tym najlepszym startem. Było też Mrągowo (relacja TUTAJ) w którym byłam tylko kibicem i zamierzam wystartować w 2016 – bo świetna organizacja i piękne miejsce! Wielki wyścig kolarski w Poznaniu, ale też kameralne Kolarskie Czwartki na Mokotowie (relacja TUTAJ), świetne biegi po ciemnej Warszawie – On The Run, przełajowy City Trail (relacja TUTAJ), kultowa już wydma w Falenicy (relacja TUTAJ), czy nowy bieg przełajowy w Wiązownej (relacja TUTAJ). Były też schody, bo przecież czasem fajnie zakwasić sobie mięśnie w kilka minut!! (relacja TUTAJ)

Były też zupełnie wolne weekendy…. Choć jak zerknęłam do działu – Relacje z zawodów – to wygląda to tak, jakbym cały czas gdzieś startowała. Owszem dużo tego było, ale zauważyłam, że z roku na rok mniej startuję, wybieram imprezy staranniej, choć mam taki swój kanon startów, które po porostu lubię.

Podsumowanie, podsumowaniem, a tu kalendarz na przyszły sezon już prawie pełen…..oj jak ja uwielbiam ten moment gdy dostaje się potwierdzenie uczestnictwa, gdy zerka się na listę startową i tam widzi się swoje nazwisko…. Potem to już tylko trzeba czekać na dzień startu i śledzić listę…wyników!


Takie płynne przejście w nowy sezon…bo w niedzielę pierwszy bieg z cyklu City Trail…..

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa