4 października 2015

Biegnij Warszawo 2015 - relacja

Piknikowi biegacze opanowali ławkę parkową fot. Daniel i D.Szymborska


Ktoś powie: po co wydawać kasę jak się nie biegnie na wynik? To odpowiem, po to by spotkać się ze znajomymi, wesoło spędzić czas. Ot tyle i aż tyle. Przecież wyjście do klubu jest dużo droższe?! Do tego człowiek potem niewyspany chodzi….

A dziś? Dziś było dużo różnych przetasowań, kto z kim biegnie, na jakie czasy…Wszystko zagrało bo na mecie WSZYSCY byli uśmiechnięci.

Do ostatniej chwili staliśmy w kolejce do łazienki, cóż wygląda na to, że było ich zwyczajnie za mało. Potem poszliśmy na start, który był opóźniony. Niestety, apele apelami ale tylko naiwniacy przestrzegają stref czasowych. UGHHHH. Znów wolniejsi byli z przodu, a ci szybsi ale uczciwi z tyłu… Nic to taka specyfika biegu. Ja się nie ścigałam to zębami nie zgrzytałam, ale ci, którzy biegli „na wynik” mogli być wściekli. Biegnij Warszawo ma swoją specyfikę i po prostu trzeba się z tym pogodzić.


Zasada - fotka przed biegiem to dobry pomysł fot. anonimowy biegacz


Trasa, no cóż, ta co zwykle. Podbieg na Spacerowej spowolnił bardzo wielu biegaczy. Ja biegłam z Tomkiem, który tą trasę zna z wieczornych treningów, więc nam nic to nie przeszkadzało. Tomek nabiegał życiówkę i wysłuchiwał, z zainteresowaniem ale coraz krótszymi odpowiedziami moich opowieści przez całą trasę. Twierdzi, że jest zadowolony, i że zawsze słyszy nowe historie. Inna sprawa, że razem biegamy dwa razy w roku, więc nie jest o to zbyt trudno.

Gabi nabiegała życiówkę, co pokazuje, że przy dużej determinacji, mimo tłumu, gorąca jest to możliwe.

Paulina i Kasia coraz szybciej biegają i rozmawiają! A reszta też zadowolona, więc o to chodzi! A bardziej biega.

Po biegu obiecany piknik baskijski, tym razem pogoda dopisała, torba lodówka oddana do depozytu świetnie się spisała i jedzenie było w dobrym stanie!

Piknik był przemiły, aż mi głupio się zachwycać czymś co sama zorganizowałam, ale po prostu dawno nie prowadziłam tylu biegowych rozmów w tak świetnym towarzystwie. Było mi bardzo miło, że niebiegnące w BW zawodniczki Tosia i Róża też wpadły pogadać, a po tych pogaduszkach zapowiada się biegowy team…. Wygląda na to, że wszystko smakowało bo do torby pakowałam puste pudełka! Oczywiście dzieciom najbardziej smakowała bagietka!

Nowy zegarek zadziałał! recenzja wkrótce - Timex Runx50+

Taki medal w tym roku fot. D.Szymborska


I co? I tak, zapłacę kilkadziesiąt złotych za kolejny pakiet startowy na BW, bo wiem, że będę się dobrze bawić. Nie zrobię tego dla bluzeczki, medalu tylko dla dobrych wspomnień i spotkania ze znajomymi.


To widzimy się na starcie i na mecie za rok!!!

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. tak, cieszyłam się bo wszystko smakowało! :)

      Usuń
  2. Przejrzałam twojego bloga i jestem pod wrażeniem wiedzy! Na pewno kiedyś skorzystam na twoich wpisach, a może zainspiruje mnie do napisania czegoś równie ciekawego u siebie? :) Co do postu... Ja biegać nie lubię, ale też nie mogę, więc mam wymówkę. :P Natomiast podziwiam ludzi, którzy potrafią przebiec kilometry za ich motywację, siłę i pasję. Może, jak już lekarz pozwoli, też zacznę biegać i za rok się spotkamy bijąc swoje rekordy? :D Zapraszam też do siebie (http://ilovebefit.blogspot.com). Blog dopiero powstał, ale liczę, że wielu osobom się przyda i być może nawet doświadczone fitneski znajdą tam coś dla siebie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa
      Nie uznaję reklam i linków w komentarzach. Kolejny taki zostanie usunięty, a konto zablokowane.
      Pozdrawiam serdecznie
      Dota

      Usuń
    2. Ale cóż złego napisałam? Dodałam komentarz do twojego wpisu, a pod nim tylko dodałam adres bloga i zaprosiłam do siebie. To nie jest przecież spam. :)

      Usuń
    3. Bardzo mi miło, że tak często tutaj zerkasz. Zapraszam do komentowania, wyrażania swojej opinii – lubię czytać co sądzą inni.
      Mój blog nie jest platformą do reklamy innych blogów, dlatego poprosiłam Cię o nie umieszczanie linków.
      Zatem do spisania, a ponieważ to mój blog to moje zasady i reklam w komentarzach nie toleruję, usuwam i blokuję konta.
      Pozdrawiam
      Dota

      Usuń
  3. bardzo ładny, ciekawy medal. zazdroszczę. z tymi kolejkami do toalety to chyba zawsze jest problem. o ile na godzinę przed startem jest ok, to na pół godziny przed chyba wszędzie gdzie biegłam były kolejki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z łazienkami to różnie bywa...tym razem było na pewno za mało....ale to na szczęście wczoraj nie było najważniejsze :) bo sam bieg bardzo udany :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa