12 października 2015

Moje przygotowania do Alpe d’Huez

Żeby noga dawała... jest gdzie jechać....fot. D.Szymborska


Jest taka piękna, malownicza trasa w Alpach francuskich. L’Alpe d’Huez otoczona jest masywami górskimi – Ecrins i Grandes Rousses. Jest to jedna z największych stacji narciarskich. Lecz ja nie przygotowuje się do narciarskiego zjazdu lecz kolarskiego podjazdu.

To 29 kilometrów jazdy, 21 zakrętów start w Le Bourg-d’Oisans, a meta w L’Alpe. To nie są zwykłe zakręty, one są najbardziej znane na świecie, każdy nosi nazwę zwycięscy Tour de France, a od 2001 roku, gdy liczba zwycięzców przekroczyła liczbę zakrętów – nazwy są podwójne.

Niecałe 30 kilometrów – niby nic, ale w tym jest prawie 14 kilometrów wspinania się pod górę. Średnie nachylenie podjazdu to 7,9%, a gdy weźmiemy pod uwagę całą trasę, z tym „płaskim” odcinkiem to mamy „tylko” 5.05% nachylenia, innymi słowy trzeba wjechać 1058 metrów POD GÓRĘ!!! Meta tego etapu znajduje się na wysokości 1850 m n.p.m.


Zapowiada się ultra ciężka jazda. Pierwsza „przejażdżka” będzie, po to by w ogóle pod górę wjechać, wyznaczyć sobie poziom z którego startuję a potem…potem to będę chciała poprawiać czas.

Dziś zaczęłam przygotowania. Okazało się, że udało mi się zgubić gdzieś w domu płytę…. bo ja ten odcinek Tour de France pokonam u siebie w domu, przed telewizorem!!!

Trenażer ma taką opcję, że „jedzie” się trasę, która wcześniej została sfilmowana – będę podziwiać widoki i wspinać się do urokliwego alpejskiego miasteczka. Oprogramowanie (jak się nie zawiesza) reguluje obciążenie, tak, że rzeczywiście muszę jechać "pod górkę". Łatwo nie będzie. Jedyne ułatwienie to jest to, że powietrze nie będzie się robić rzadsze i nie muszę się obawiać wiatru bocznego!

Jesień, zima to czas intensywnego jeżdżenia „po domu”, z jednej strony to bardzo wygodne – ot o każdej porze dnia, czy ciemno czy jasno można wsiąść i pedałować, z drugiej to nie to samo co prawdziwa jazda. Choć przejażdżka alpejska jest na tyle rzeczywista, że aż chce się skręcać kierownicą!!!


Jak już wjadę pod tą górę to będę mogła pojeździć po płaskim….są też inne trasy, na razie ta czeka na mnie… dziś jeżdżone było, trzeba jeszcze znaleźć płytę…..nie pożyczałam nikomu, prawda?

2 komentarze:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa