25 listopada 2015

Brytyjska szosa czyli przegląd prasy kolarskiej

4 różne pisma dla kolarzy szosowych, fanów kolarstwa i....fot. D.Szymborska


Zaliczam się do tych, którzy uwielbiają pisemka, nie nudzą mi się biegowe, regularnie czytam triathlonowe, a teraz doszły jeszcze te poświęcone szosie.

Wybrałam 4 różne tytuły, recenzje będą dotyczyć numerów grudniowych, z wyjątkiem tygodnika jakim jest ukazujący się we czwartki Cycling Weekly (numer listopadowy).


Cycling Weekly

Zacznę od gazetowo drukowanego tygodnika. Wygląda bardzo szmatławo, przypomina niemieckie gazetki o autach z lat dziewięćdziesiątych (chyba), kosztuje 2.99GBP i…. jest bardzo przyzwoicie pisanym poradnikowym pismem.

Jest w nim wszystko to co zwyczajowo zawierają pisma dla kolarzy: historie sprzed lat, wschodzące gwiazdy, recenzje sprzętu, relacje z zawodów. W tym tygodniku znajdzie się miejsce na przepisy kulinarne, recenzje książek, ogłoszenia i trasy wraz z mapami.

Artykuły dotyczące sprzętu są pisane bardzo starannie, testy prowadzone dogłębnie, tym co sprawia, że z lekceważeniem można przejść obok tego tytułu jest sposób prezentacji. Nawet najlepsze zdjęcie (też się zdarzają, ale rzadko) nie wyglądają dobrze na szmatławym papierze, brakuje grafiki, ciekawych ikonek, jest za to solidna dawka wiedzy. Jestem pełna uznania, że co tydzień ukazuje się tak starannie przygotowane pismo!

Co ważne w piśmie można znaleźć testy produktów z najwyższej półki jak i takich, które są łatwo dostępne. Poczytamy o kurtkach za kilkaset funtów i o latarka za kilka. Niezależnie od produktu opisy są bardzo wyczerpujące.

Myślę, że odbiorcami są kolarze, którzy jeżdżą „od zawsze”, ludzie raczej starsi, tacy, którzy przyzwyczaili się do tego, że Cycling Weekly jest co tydzień w ich skrzynce. Nie chcą zmian w piśmie, ale chcą być na bieżąco z tym co się dzieje w kolarskim świecie. Z pewnością zdarza im się trafić na artykuł o kolarzu, którego znali osobiście. Myślę, że niektóre numery mogą być mokre od potu, układane na kierownicy i czytane w czasie jazdy na trenażerze.


Wygląd:*
Treść:***
Porady:***
Testy sprzętu:***

* - słabo
** - ciekawie
*** - świetnie
**** - wyjątkowo


Cyclist. The thrill of the ride

I znów nowinki sprzętowe, sylwetka kolarza, praktyczne porady – zima – jak sobie radzić z chłodem. Tylko tutaj śliczne obrazki, przemyślana grafika, wpisujące się układ pisma reklamy. Porady modowe. Temat przewodni numeru ten co na okładce - Pireneje. Piękne zdjęcia, fotoopowieści o stylowo ubranych kolarzach.

Pismo bardziej do oglądania niż czytania, jest kilka artykułów z poradami, ale są one krótkie, dużo więcej uwagi poświęcone jest zdjęciom, wycieczkom, pięknym rowerom. Jest też reportaż z welodromu.

Cena to 5.5GBP, można oglądnąć w 20 minut i przeczytać w 40. Raczej nie jest to pismo, do którego się wraca –  nie powiemy o nim "a bo czytałam, że...".

Jest to pięknie ilustrowana opowieść o kolarstwie. Czytelnik cieszy się, że może być częścią świata na dwóch wąskich kółkach...

Wygląd:***
Treść:*
Porady:*
Testy sprzętu:*

Procycling. Inside the World’s Toughest Sport

Kobieta na okładce – duży plus! Sylwetka kolarki pięknie opisana i wsparta świetnymi zdjęciami. Bardziej portret niż zwyczajny wywiad. Felietony osób znanych w brytyjskim kolarstwie.

Standardowo historie kolarskie – tutaj krótsze, bardziej w formie zestawień niż opowieści. Sporo ciekawych analiz dotyczących zawodowego kolarstwa, relacje z zawodów, wszystko z dobrymi, reporterskimi zdjęciami.

Krótki dział z testami produktów, bardziej zdjęcie i opis niż prowadzone przez redaktorów testy.

Tytuł nie kłamie, to pismo poświęcone zawodowym kolarzom, coś po co z przyjemnością sięgnie kibic kolarski, przeczyta historie pozna plany zespołów. Czytelnik niekoniecznie musi sam jeździć na rowerze, wystarczy mu, śledzenie mistrzów.

Pismo ładnie wydane, ale to nie grafika lecz treść, analizy, wywiady, sylwetki kolarzy i kolarek –  jest tutaj najważniejsze. Pismo kosztuje 4.99GBP, do numeru grudniowego dodawany był kalendarz.

Wygląd:**
Treść:**
Porady:*
Testy sprzętu:1/2*

Cycling Plus. The UK’s Best-Seling Cycling Magazine

Do numeru grudniowego kalendarz w pakiecie. Nie przepadam za podtytułami, które mnie informują o tym, że dane pismo jest najlepsze, ale jest jak jest. Co ciekawe to jedyne pismo z tych czterech, gdzie reklamowane są nie tylko rowery i części do nich, tutaj nie brakuje zegarków, aut. 

Bardzo dużo starannie przeprowadzonych testów sprzętu. Numer grudniowy trochę przypomina poradnik zakupowy, tyle, że wsparty analizą co/dlaczego warto kupić.

Tutaj nawet felieton czy relacja z wycieczki wsparte są starannym opisem sprzętu. Co ważne można czytać o nowościach, ale też zerknąć na opisy rowerów które już jakiś czas są na rynku.

Pismo przyznaje swoje „odznaczenia” wyróżnia za jakość/cenę/użyteczność. Jasne kryteria, dokładne opisy. Może nie jest to pasjonująca lektura, ale z pewnością jest to rodzaj pisma, które się zostawia po to by zerknąć np. na latarki rowerowe jak będzie się chciało je kupić.

Dział porad raczej skromny, wsparty staranną grafiką. Nie brakuje sylwetki kolarza, relacji z zawodów, są też propozycje tras rowerowych.

Pismo dla tych, którzy właśnie zaczynają kolarską przygodę i kupują sprzęt, albo planują zakupy, przyda się też tym, którzy chcą uzupełnić braki albo ulepszyć to co już mają. Testy bardzo starannie opisane, jasne kryteria.

Wygląd:**
Treść:**
Porady:1/2*
Testy sprzętu:***

Każdy znajdzie coś dla siebie! Albo, tak jak ja można sobie prasówkę zrobić!

Coś mi się stylówki zaczynają powtarzać, tutaj inna czapeczka niż ostatnio

Kropki kolarskie - uwielbiam! fot. D.Szymborska


Żeby nie było, że tylko o rowerach czytam. Wczoraj – Pruszków!

Przybywa okrążeń, w głowie coraz mniej się kręci. Jeszcze tego nie nazwę treningiem ale na pewno solidną rozgrzewką. Błędnik coraz mniej wariuje, nie odchorowuję już jazdy, czyli jest postęp.


Pewno, że lepszy trening bym pojechała w domu, na trenażerze, jednak tej zimy chcę się nauczyć jeździć po torze, a żeby się nauczyć to trzeba jeździć. O ile to wykonalne raz w tygodniu jadę do Pruszkowa. Wczoraj na welodromie było bardzo dużo ludzi i rowerów, sporo początkujących, którzy byli niebezpieczni. Brakowało im tego, co dla nas przygotowała Karolina – Dupery na Szosie usłyszały zasady – jak jeździć, jak wyprzedzać i o co w tej torowej jeździe chodzi, a bardziej jeździ. Część śmiga już na najwyższym torze, część cieszy się z czarnej linii!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa