18 listopada 2015

Kuchnia dla biegaczy – siła z roślin - recenzja

Coś dla wegan, biegających wegan fot. D.Szymborska


Uwielbiam książki kucharskie, nie mam już miejsca na regałowych półkach, pojawiła się specjalna skrzyneczka tylko na książki kucharskie, szybko się zapełniła. Układam sobie stosiki, potem się rozsypują bo koniecznie muszę znaleźć przepis, który czytałam pół roku wcześniej i był w takie książce co miała niebieski grzbiet….

Zawsze jak coś gotuję według przepisu podaję źródło, w większości wypadków zastrzegam, że inspirowałam się, usprawniałam, co nie zmienia faktu, że ktoś wcześniej wymyślił przepis a ja z niego skorzystałam. Pewno, że czasem, chociażby tak jak było z wczorajszą sałatą, sama wymyślam co chciałabym żeby znalazło się na talerzu. Uwielbiam warsztaty kulinarne, im lepszy szef kuchni tym więcej nowości można się nauczyć.

Violetta Domaradzka, Robert Zakrzewski i Damian Parol przygotowali książkę kucharską. Coś dla biegających wegan. Przeczytałam i….cóż, chyba pozostanę przy przepisach pisanych przez szefów kuchni, doświadczonych kucharzy. Violetta i Robert jak sami piszą spędzili kilka miesięcy na gotowaniu, przygotowywali nawet 12 dań dziennie by je spróbować, sfotografować i opisać. Cechą wspólną wszystkich przepisów jest wegańskość.

I tutaj pojawiają się dla mnie pytania, czy podanie dwóch źródeł przepisów – Atelier Smaku i Gediminas Grinius, wystarczy? Czy może Domaradzka i Zakrzewski są tak świetnymi kucharzami, że są w stanie wymyślić po 10 nowych przepisów dziennie? A może to są przepisy tak oczywiste dla wegan, że ja mięsożerca je odkrywam, a każdy szanujący się weganin je zna…


W książce są jest ponad 150 przepisów (jeżeli nie pomyliłam się licząc bo brakuje numerów potraw w spisie treści), w tym wiele typu: kanapka, koktajl, sałatka. Cechą większości dań jest bardzo krótki czas przygotowania i olbrzymia prostota przepisu. Ot składniki, przyprawy i wszystko gotowe.

Myślę, że dla kogoś kto jest neofitą wegańskim to świetna książka kucharska, do tego jeżeli nie zamierza aspirować do gotowania gwiazdkowego tylko spędzić w kuchni kilkanaście minut – to wystarczy, że otworzy książkę na dowolnej stronie i gotowe.

Dla mnie to trudne do zaakceptowania – autorzy przekonują, że zastępowanie składników czymś zupełnie innym, bo akurat to mamy w kuchni to sposób na odkrywanie nowych smaków. Pewno, że tak, tylko po co przepis? Jak mamy gotować w stylu – to mam w szafce i lodówce to….

Dla wymagającego kulinarnie mięsożercy, książka „Kuchnia dla biegaczy – siła roślin” jest ciekawą lekturą, jeżeli chodzi teorię książką, dietetyczne wprowadzenie Damiana Parola jest ważnym elementem, dodatkowo staranność podawania kalorii i składu dania może być ważną informacją dla osób na dietach wykluczających. Jeżeli chodzi o przepisy, to cóż nie porywają, ale wiadomo, że trzeba kilka ugotować…co zamierzam zrobić….

Wreszcie dla biegaczy długodystansowych, ultrasów to dowód, że na przykładzie Domaradzkiej i Zakrzewskiego można się przekonać, że same roślinki wystarczą by dobrze wypadać w czasie kilkudziesięcio kilometrowych biegach. Co niezmiennie dla mnie jest rzeczą pełną szacunku, niezależnie od paliwa na którym „jedzie”, ktoś kto ma ochotę biec przez ponad 42 kilometry, znaczy się kocha ten sport, widoki, emocje, a że nie je mięsa to jego prywatna sprawa. Liczy się wynik na mecie!

Kuchnia dla biegaczy, siła z roślin, Violetta Domaradzka, Robert Zakrzewski, Damian Parol, Wydawnictwo Publicat, Poznań 2015


1 komentarz:

  1. Mam tą książkę ale jeszcze nie czytałam. Podejrzewam że biegaczy nie maja czasu gotować długo, a po za tym rośliny nie należy długo gotować;-) Podobną książkę kulinarną, napisała Beata Pawlikowska - " Moje zdrowe przepisy", z niej gotowałam według pięciu przemian. Polecam!

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa