13 listopada 2015

Trudna miłość – ja i tor kolarski

Tym razem na różowo, choć rower czerwony więc średnio z tą kolorystyką....


Drugie podejście za mną. 100 kółek i moment na czarnej linii. Wciąż daleko do upragnionej niebieskiej kreski, ale o te 100 razy bliżej.

Pierwszy raz nie był zbyt udany, tor dość szybko mnie pokonał. Za drugim razem byłam już bogatsza o duże zawroty głowy i dozowałam sobie „przyjemności”, robiłam przerwy i udało mi się zrobić przyzwoitą rozgrzewkę. Pewno, że lepszy trening mogłabym pojechać w domu na Elite, ale to zupełnie inna jazda.

Z tą czarną kreską to chodzi o to, że na torze wymalowane są linie, czarna, czerwona, niebieska i trzeba po nich jeździć. Brzmi dość prosto, tyle, że ta czarna kreska to jest oddalona o 1.5m od płaskiego kawałka toru, co znaczy, że trzeba wjechać „pod górkę” czyli nie jedzie się na płasko.

Tor to miejsce gdzie trzeba wygrywać ze swoimi lękami, po pierwsze jest to ostre koło – czyli brak hamulców, po drugie to jest inne jeżdżenie nie po płaskiej drodze, po trzecie to miejsce gdzie ścigają się całkiem poważni zawodnicy, których obwód uda jest równy mojej tali (a nie żebym miała specjalne wcięcie w pasie), czyli nie można się bać swojej wolnej jazdy i przyśpieszyć!


Moja "maszyna" fot. D.Szymborska


Niby duży taki ten tor ale jak człowiek jeździ w kółko to jakoś tak inaczej jest....fot. M.

Każde wyhamowanie to sukces! fot. K.


Niby wszystko proste, chcesz wjechać wyżej to kręcisz szybciej. Teoria brzmi łatwo, praktyka wciąż dla mnie jest trudna.

Docelowo to 100 będzie moją rozgrzewką, ale do celu to mam jeszcze dobrych kilkanaście torowych wizyt.

Tym razem jeździłam na rowerze z aluminiową ramą, niby cięższy i mniej „chic” od całego karbonowego, ale…..nie przesadzajmy, ucząc się jeździć taki rower zupełnie wystarczy!


I co? I za tydzień trzecie podejście, bo widzę postępy. Pewno, że zazdroszczę tym, których błędnik się nie obraża na robienie kółek. Ja mój przyzwyczaję tylko, to wymaga czasu…

Relacja z "pierwszego razu" TUTAJ

4 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Hamulce w rowerze z ostrym kołem są wręcz niebezpieczne. Tam nie ma wolnobiegu. Korby połączone są "na sztywno" z tylnym kołem. Inaczej mówiąc nie można jechać i nie kręcić.

      Usuń
    2. super to wyjaśniłeś - dziękuję :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa