18 listopada 2015

Jak żyć bez słońca? Pięć sprawdzonych sposobów na przeżycie!

Wszystko się da ulepszyć, nawet siebie w deszczową pogodę! fot. D.Szymborska


A mówią, że w Anglii to cały czas pada…..tu bym się spierała, ostatni raz słońce widziałam w Londynie, w zeszłym tygodniu….W Warszawie powoli zapominam jak to jest mrużyć oczy od słonecznych promieni.

Jest trudno. Wyjście na trening – biegowy jest coraz większym wyzwaniem. Tym bardziej, że plan treningowy przygotowań do wiosennego maratonu „rusza” od grudnia. Dużo łatwiej spakować torbę i pojechać na basen, jeszcze prościej jest wsiąść na rower i pojeździć przed telewizorem. Pewno, że każdy trening się liczy, ale dużo lepiej jak są one robione z głową, zgodnie z planem. Plan, planem ale jak treningi przestają nam sprawiać przyjemność to zwyczajnie przestają mieć sens! Zniechęcenie nigdy nie przekłada się na dobre osiągnięcia w sporcie, znudzenie, też nie a robienie czegoś na siłę często prowadzi do kontuzji.

Jak żyć bez słońca? I nie będzie to reklama bardzo drogich lamp udających najbliższą nam gwiazdę.

Po pierwsze, tapeta w komórce, na którą często zerkamy, pulpit w komputerze czy tablecie – słoneczne zdjęcia z naszych wakacji. Dzięki temu nie zapomnimy jak wygląda słońce!

Po drugie, kolorowe ubrania, nawet jak obowiązują nas zasady korporacyjnych mundurków to kolorowa apaszka, torebka, opakowanie na telefon – cokolwiek co będzie pokazywać, że świat nie jest szary.

Po trzecie, treningi da się zrobić w każdej pogodzie, w przypadku męczących mżawek, deszczowych dni warto zorganizować sobie szybkie domowe SPA zaraz po treningu. Poprosić domowników o napuszczenie wanny ciepłej wody do której wskoczymy po bieganiu, używać ślicznie pachnących żeli pod prysznicem – wszystko po to, by z przemarzniętej, przemokniętej osoby zmienić się w szczęśliwego biegacza!

Po czwarte, jeżeli nic nie pomaga i pogoda zwycięża z nami, nie chcemy wychodzić na deszczowy trening, to…..należy spakować torbę i pojechać na siłownie. To nie prawda, że bieżnia to wróg biegacza. Pewno, że na bieżni mechanicznej nie poćwiczymy górskich podbiegów, ale długie wybieganie też można zrobić pod dachem. Mój sposób na to, by docenić jak dobrze mi się biega na bieżni  jest oglądanie kanału sportowego z transmisjami sportów zimowych – im jest zimniej i gorzej niż mi pocącej się w klimatyzowanej siłowni!

Po piąte, trening grupowy – to działa, jeżeli jest nas więcej, to przecież nie będziemy tym najsłabszym ogniwem, nie zepsujemy innym treningu narzekaniem czy nieprzyjściem w umówione miejsce. Modyfikacje dozwolone – biegiem na gorącą czekoladę, pod warunkiem, że kawiarnia oddalona jest minimum 5 kilometrów!


Będzie lepiej! Na szczęście mamy 4 pory roku, z tego tylko jedna jest taka trudna, a zimą….zimą to będę pisać jak nie zamarznąć na treningu!

2 komentarze:

  1. Morsowanie !!! Kąpiele o tej porze roku dają takiego kopa jak nic innego !!! A co ciekawsze... ludzie którzy już tego posmakowali wprost uwielbiają te porę roku i nie mogą doczekać się zimy ;) Szczerze polecam choć spróbować. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohh, dzięki za komentarz, już w zeszłym rok się do morsowania przymierzałam, koleżanka - morsica - wysłała mi wszystkie instrukcje, ale jakoś się nie odważyłam.....wiem, że dla morsów to śmieszne ale bałam się, że się przeziębię....a dodatkowo, bardzo nie lubię zimnej wody...
      Jak u Ciebie to działa to się ogromnie cieszę!
      Pozdrawiam
      Dota

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa