10 listopada 2015

Wystawa butów w londyńskim muzeum

W przypadku biegaczy i rowerzystów, zdecydowanie potrzebujemy DWÓCH butów! 


Uwielbiam wystawy, jak tylko mam chwilę to pędzę do muzeum, w Warszawie kupuje roczne bilety, wyczekuję zmian ekspozycji, nie przepadam za wernisażami – bo tłum, bo niewiele można zobaczyć. Gdy gdzieś jadę sprawdzam co można zobaczyć, gdzie pójść.

Mieszkając w Londynie udało mi się poznać kilkadziesiąt muzeów, kilka pokochać. Nigdy nie nudzi mi się T-Rex (NHM), uwielbiam trzęsienie ziemi (SM), wielką frajdę sprawia mi oglądanie rzeźb (V&A). Właśnie w tym ostatnim muzeum jest teraz wystawa butów.

Najpierw techniczne uwagi: wstęp 12GBP, tytuł wystawy: Shoes: Pleasure and Pain, wystawa trwa do końca stycznia 2016 roku.

A teraz o tym dlaczego jak uwielbia się buty sportowe (jak ja) warto tam zajrzeć, a bardziej spędzić trochę czasu (minimum półtorej godziny).

Na wystawie można zobaczyć ponad 200 par butów, w tym 30 par sportówek, kilka biegowych też się znajdzie, rowerowych nie widziałam żadnych, a starannie oglądałam gabloty.

Do połowy XVIII wieku buty były robione tylko na zamówienie, były oznaką statusu społecznego, materialnego. Potem przyszła masówka, po to by teraz znów powrócić do czeladniczych podstaw. Indywidualne projekty, kopyta ale też drukarki 3D to wszystko przyszłość dla naszych stóp. Niby łatwiej pójść do sklepu i od razu wyjść z nową parą butów, ale to nie daje poczucia indywidualności, wie o tym choćby NIKE, gdzie przy specjalnych stoiskach projektuje się (z dostępnych wzorów i określonej ilości kombinacji) swoje buty, droższe ale jedyne na świecie. Podobnie u dobrego szewca, trzeba czekać w kolejce, po swoje wymarzone buty.


Buty do czołgania

Buty do latania


Na początku wystawa wydawała mi się smutna, od patrzę w gabloty, widzę używane i nowe buty. Nie ma nóg, nie ma ruchu, ot buty. Jednak wystarczy zacząć czytać opisy by zrozumieć, że każda gablota to inna opowieść, buty nie trafiły tam przypadkowo. Niezależnie od tego, czy były to perwersyjne buty z przeźroczystą podeszwą z obcasem nie nadającym się do chodzenia – za to idealnym zdaniem Lyncha do czołgania, czy malusieńkie buty chińskich kobiet, którym bandażowano stopy i łamano palce, były buty macho, były buty z filmów, były prywatne kolekcje – sportowych i wizytowych butów, znalazło się miejsce na buty gwizd i żony dyktatora. Wreszcie pokazano buty rzeźby i buty z różnych zakątków świata. Każda para miała historię, opowieści były bardzo ciekawe.

Miło było dowiedzieć się dlaczego kurtyzany w Japonii chodziły na wysokich platformach, jak buty zdobili Eskimosi, dlaczego buty kobiet w XVII wieku nie nadawały się do wychodzenia na dwór, czego symbolem są męskie kapcie….

To wystawa pełna informacji, nie zdawałam sobie sprawy jak bogata i różna jest historia butów. Dobrze otworzyć się na więcej niż drop, podeszwa – jeżeli chodzi o biegowe, albo boa, karbon, kangur – jeżeli chodzi o rowerowe.

Szczęście buto-maniaka

Jedna z prywatnych kolekcji - każda para butów ma swoje imię i historię związaną z zakupem

Walizka na buty


Nie nazwę siebie kolekcjonerką butów, bo nie przechowuję ich w odpowiednich pudełkach, nie mam ich opisanych, skatalogowanych. Mogę siebie nazwać buto maniaczką – to i owszem, bo pomimo tego, że mam w czym biegać i jeździć na rowerze to jak tylko pojawia się nowy model, coś się zmienia to śledzę nowinki….choć coraz rzadziej coś kupuję, wystarczy mi jak pooglądam… Moje hobby ogranicza się do butów sportowych, szpilek nie ma w szafie!

Kolekcjoner zbiera od kilkudziesięciu lat różne Adidasy



Buty to temat do rozmowy, niezależnie czy opowiadamy o nowych Fizikach, Mizuno czy też o Jimmy Choo lub  Manolo Blahnik…. Trzeba tylko wybrać odpowiedni rodzaj butów do towarzystwa w którym przebywamy, a nudno nie będzie!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa