17 września 2015

10 DNI DO MARATONU

Tak, uwielbiam buty do biegania i tak mogłabym dużo układanek z nich zrobić... fot. D.Szymborska

Zostało TYLKO rzez które można wszystko zepsuć. Serio! Dlatego zacznę od tego czego nie należy robić w ostatnich 10 dniach przed maratonem, a potem będzie o tym, co warto zrobić by w dniu startu wszystko zagrało a bardziej biegło po naszej myśli.

Na 10 dni przed maratonem NIE NALEŻY:


·      Wykonywać super męczących długich wybiegań, jeżeli wiesz, że nie będziesz mógł spać jak nie pobiegniesz 30 to zrób to najpóźniej w sobotę i potem SZLABAN na długie bieganie!

·      Testować nowych butów, ciuchów. Wiem, że zdarzają się taaaakie promocje, a w czasie EXPO to już tym bardziej, ale to GŁUPOTA startować w nowych butach czy ciuchach, biegniemy w tym co już „dotarliśmy”. Pewno, że jak możemy sobie na to pozwolić to okolicznościowe bluzeczki, specjalne modele butów, czy mega skarpetki mogą być prezentami dla nas samych, pod warunkiem, że zostaną w domu lub hotelu w dniu maratonu.

·      Wprowadzać rewolucji w kuchni. Niektórzy dietetycy radzą oczyszczenie organizmu z węglowodanów, specjalne diety i potem uderzenie węglowodanami tak by „nakarmić” i podnieść poziom glikogenu. Na niektórych sportowców to świetnie działa, na innych nie. Teraz i tak jest już za późno. Żołądek w czasie wielogodzinnego wysiłku czasem szaleje, tojtojki na trasie maratonu to nie tylko ozdoby, dlatego bardzo ważne jest racjonalne odżywianie. Jeżeli nie jemy mięsa od kilku miesięcy a teraz treningi nam idą ciężko to nie jest to czas na wprowadzanie schabowego zamiast tofu do naszej diety. Jemy to co zwykle z dużym naciskiem na węglowodany. Pamiętając, że mogą to być najróżniejsze kasze a nie tylko makarony.

W ciągu tych ostatnich 10 DNI NALEŻY:

·      Wysypiać się. To bardzo ważne, żeby już teraz tak planować sobie dni by na pewno dużo spać. Czasem ciężko usnąć przed startem, tyle emocji jest w nas, ale jak spaliśmy wszystkie 9 poprzednich nocy to jedna „zarwana” zbyt dużo nie zepsuje. A jeśli nie spaliśmy wystarczająco dużo, to jedna przespana noc tego nie naprawi.

·      Nawadniać się. Nudne to i wciąż powtarzane. Trzeba dużo pić, ale nie popadać w skrajność i nawadnianie dotyczy spożywania płynów innych niż alkohol!

·      Odpoczywać. Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Dobra wiadomość jest taka, że do odpoczynku zalicza się krótkie żwawe przebieżki – to dla tych, którzy boją się, że forma zniknie!

·      Oszczędzać nogi. Jeżeli jedziemy do innego miasta na maraton to….zwiedzanie odłóżmy na kiedy indziej. Wystarczy spacer po EXPO, reszta innym razem!

·      Pozytywnie się nastrajać. Wizualizacja mety, obmyślanie gdzie powiesić medal, to wszystko powoduje, że choć trochę mniej się boimy. Jeżeli jesteśmy debiutantami to jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że wszystko będzie nowe, jeżeli to nasz kolejny maraton to wiemy jak ciężko będzie ale proporcjonalna do włożonego wysiłku będzie radość na mecie!



I co? I doczekać się nie mogę!!! 10 dni zleci bardzo szybko….do zobaczenia na linii startu i METY!!!!

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy. pomysłowy blog! Powodzenia i zapraszam do mnie do obserwowania i komentowania :) http://eathealthilyandkeepfit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za miły komentarz. Kolejna reklam/lilnk zostaną usunięte.
      Pozdrawiam serdecznie
      Dota

      Usuń
  2. Z tymi ubraniami się zgadzam, ale co jest złego w wystartowaniu w nowych skarpetkach? Chyba tego nie rozumiem :)

    OdpowiedzUsuń
  3. to, że jak pobiegniesz w nowych skarpetkach to możesz stracić paznokcie i nabawić się wieeeeelu pęcherzy :(

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa