3 września 2015

Czwartkowe ściganie – czyli rowerowa stylówka na dziś

Plan na popołudnie - jak na obrazku - wszystko kolarskie!!! fot. D.Szymborska


Co można robić w czwartek po południu? Można wszystko! 

Można się pościgać na rowerze. I właśnie taki plan mam na dziś!

Kolarskie Czwartki – dziś ostatnie w tym roku ściganie. Różne dystanse, mianownik wspólny – pasjonaci i pasjonatki dwóch kółek! Jeżdżą takie osoby, które albo nie pracują do późna we czwartki albo specjalnie biorą wolne, bo godziny startów wyścigów dość wczesne, do tego środek tygodnia. (z lekkim przesunięciem w stronę weekendu, bo to nie środa!) Pewno, że można narzekać, ale na szczęście można też się bardzo cieszyć na miłe rowerowanie!

Wyścigi na 3 różnych dystansach, ze startu wspólnego. A to co mi się najbardziej podoba to atmosfera! Serio, profesjonalny komentator sportowy, tak świetnie opowiada o tym co się dzieje na trasie, a jak słyszę: „do mety zbliża się Dota Szymborska” to uśmiecham się od ucha do ucha, czuje się wyjątkowa, niezależnie od tego na którym miejscu przyjeżdżam! 

Kolarskie Czwartki to dla niektórych poważne wyścigi, dla innych spotkania towarzyskie, dla mnie to monitorowanie czy/jak forma się zmienia. Jeżdżę zawsze 8 kółek – tak, tak można się wściec tak krążąc, ale można też pomyśleć, że na torze jest jeszcze ciężej. Nigdy jeszcze nie jeździłam na torze kolarskim, myślę, że długo bym nie wytrzymała, bo mój błędnik (i żołądek też) nie lubi karuzeli!


Pierwszy wyścig startuje o 17, drugi o 17.50 a trzeci o 18.45. Ja pojadę dystans 19 kilometrów (pierwszy wyścig), kolejny jest na 23.5 a ostatni najdłuższy aż na 33 kilometry co oznacza 14 rund!

A stylówka na dziś to, oprócz rzeczy obowiązkowych jak kask: 
  • kolarska czapeczka, 
  • okulary (pamiętam, żeby kolarsko wkładać je NA paski od kasku a nie pod spód jak  to robią triathloniści), 
  • bluzeczka kolarska (obcisła, z odblaskami i specjalnymi kieszonkami na plecach, 
  • spodenki kolarskie (ze specjalną wkładką i dodatkową naszywką z babskiego jeżdżenia), 
  • rękawiczki (wygodniej się trzyma kierownicę, choć niestety brudzą białe owijki….), 
  • śmieszne, kolorowe skarpetki (kolarskie), 
  • buty które maja bloki do wpięcia w pedały, 
  • wreszcie bidon 
  • i „dycha” bo tyle kosztuje wpisowe dla dziewczyn!



A jutro, żeby nogi nie były „takie zbite” to sobie pobiegam po lesie, bo maraton w Berlinie to się nie pojedzie tylko trzeba go pobiec!

1 komentarz:

  1. Podoba mi się ta czapeczka :) Zupełnie w moim stylu :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa