26 września 2015

Berlin Marathon – już jutro! Do zobaczenia!!!

Ja tez, ja też sobie focię zrobiłam na ściance,  jutro będę jedną z takich kropeczek jak w tle tego zdjęcia.....fot. T.


Tu wszystko jest bardziej. EXPO – wielkie, trzy HANGARY lotniska z butami, ciuchami i milionem mniej lub bardziej potrzebnych gadżetów biegowych. Zachody słońca – tak kolorowe, że aż wybuchowe, i makaronu też było więcej niż normalnie…..

Tyle w skrócie. Teraz w szczegółach. Jak biegłam tutaj 4 lata temu (debiut maratoński opis TUTAJ) to kolejka po numery startowe dla kobiet – brak, jak biegłam drugi raz – trochę pań stało, a dziś…ogonek długi bardzo. Cudownie coraz więcej dziewczyn, pań, kobiet biega maratony!!! Wolę chwilę postać dłużej w kolejce i być w towarzystwie roześmianych, podekscytowanych i niemogących się doczekać maratonu biegaczek! To cudowne uczucie dzielić pasję z tak wielką ilością osób!

Tym razem EXPO to było bardziej oglądanie niż zakupy, wyjątek stanowiły bluzeczki – finsihsera i okolicznościowa. Tą pierwszą trzymam w woreczku, jeszcze mi się nie należy…..ta druga jest super twarzowa i co dla mnie bardzo ważne, w rozmiarze S!!!!!


Pakiet startowy, bardzo mi było przykro, że organizator wrócił do pomysłu
plastikowych a nie materiałowych worków, buuuuu fot. D.Szymborska

Tym się dzisiaj szpanuje w Berlinie - opaska na rękę fot. D.Szymborska


Pakiet startowy – cóż tutaj to numer startowy i troszkę gadżetów. Tu wszystko kosztuje, BM nie przyciąga pakietem startowym, tylko wszystkim innym: atmosferą, trasą, kibicami, radością na mecie i tłumem biegaczy! Przyciąga na tyle skutecznie, że organizatorzy przygotowują losowania, chętnych jest więcej niż miejsc.

Jak mówią, bez filtra fot. D.Szymborska



Kolacja maratońska jak najbardziej, gluten nie gluten, były sałaty i makaron. A jutro…jutro zamierzam się świetnie bawić i biec najszybciej jak potrafię. Wiem, że łatwo nie będzie, że tłum, że nie zawsze odpowiedzialne i doświadczone zające…ale nic to ja idę na start po to by przebiec maraton i tak najbardziej nie mogę się doczekać radości na mecie, bo meta maratonu zawsze jest cudownym miejscem. Oczywiście, nikt mi nie powie, że czas nie ma znaczenia, pewno, że ma ale uśmiech i radość też! Odkąd publicznie obiecałam sobie, że będę się uśmiechać, każde kolejne zawody są tylko coraz przyjemniejsza przygodą….zatem ahoj przygodo i do zobaczenia za 42 kilometry z małym ogonkiem!!!!

Kluski - były fot. D.Szymborska

Sałatki były fot. D.Szymborska

8 komentarzy:

  1. :) Trzymam kciuki i baw się wyśmienicie! Czekam na relacje po powrocie :) Pozdrowienia z mokrej Wawy - leje od rana :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, za dobre myśli, pomogły :) relacja już na blogu, a pogoda tutaj cały czas piękna :)

      Usuń
  2. Bardzo Tobie zazdroszczę, że możesz biec w takich zawodach. Również trzymam kciuki. Ostro ciśnij do mety, a później pisz jak poszło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki za dobre życzenia :) relacja już jest.... :)

      Usuń
  3. Genialne to zdjęcie bez filtra! Zakochałam sie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje, pakiet startowy ascetyczny ale rozumiem, że medal każdy kto skończył dostaje czy też za opłatą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewno:) wystarczyło dobiec i tak, medal czekał na mecie :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa