16 września 2015

Le Victoria Brasserie Moderne – menu lunchowe

Świetny pstrąg fot. D.Szymborska


35PLN za lunch w dobrej restauracji, czemu nie. Przystawka – świetna, ryba na drugie smaczna, a deser – cóż śmiech na sali.

Uwielbiam profesjonalną obsługę kelnerską i właśnie tacy kelnerzy dziś nas obsługiwali w Le Victoria Brasserie Moderne. 4 panie przy stoliku, rozmowy po polsku i angielsku, dużo emocji bo przy stole siedziała przyszła panna młoda. Gdy tylko zaczęłyśmy przeglądać menu, dwóch kelnerów przyniosło specjalne taborety, na których można położyć torebkę. Oh jak ja lubię takie szczegóły. Brytyjka skomentowała – „so posh”.

Wybrałam menu biznes lunch.



Przystawka świetna – szpinak, suszone pomidory, wszystko dobrze doprawione, kwiatek nasturcji jako jadalna dekoracja (tak sądzę). 

Drugie danie pstrąg – świetny filet, dobre puree. Tym razem rozmiar porcji już degustacyjny, ale złego słowa nie powiem bo smak świetny. 

Panie dbające o linie nie zdecydowały się na deser. Ja i owszem granola z owocami brzmiała świetnia. Jakże zdziwiona byłam gdy dostałam w kieliszku (80g, może 100g) dżem, jogurt, granolę i 1 (słownie jedną borówkę amerykańską). Smacznie, ale żeby to nazywać deserem, to uważam, że to lekka przesada. To przypominało taki prezencik od szefa kuchni, swoją droga miło było przywitać się z Maciejem Majewskim, który szefuje tej restauracji.

Świetny szpinak z pomidorami fot. D.Szymborska

Zdjęcie makro - kieliszek malusieńki a łyżeczka jak do mieszania espresso fot. D.Szymborska




Niby wszystko smakowało, ale rozczarowanie deserem zepsuło dobre wrażenie całego obiadu. Na szczęście towarzystwo było świetne i bawiłyśmy się doskonale, a to jest najważniejsze!

6 komentarzy:

  1. Przyznam, że pstrąg wygląda obłędnie. Porcje pewnie w takim rozmiarze, zeby kazdy mogł spróbowac przystawki, dania glownego, deseru i czuc sie dobrze a nie przezartym. Aczkolwiek ten deser przyznaje, jest malutki... kiedys jedna restauracja robila takie małe deserki, ale za to w 3 smakach i dostawało się 3 takie kieliszki. Jakiś sens to miało, przy jednym... no trochę dziwnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisałam, że było nie smacznie, tylko ot zwyczajnie uważam, że takie coś jak dostałam jako deser nie jest pełnoprawnym deserem, masz rację jakby były 3 takie kieliszki to byłaby inna "bajka", ale był jeden :(

      Usuń
  2. No tak. Deser to raczej dla szachisty a nie dla triathlonistki:)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam pstrąga, praktycznie jak każdą rybę, ale też z takiego deseru nie byłabym zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa