10 września 2015

Test rękawiczek rowerowych (Ziener i Berkner)

Trzy pary, dobrych rękawiczek rowerowych fot. D.Szymborska


Pewno, że można jeździć bez. Startując w triathlonie na dystansach krótkich nie ubieram rękawiczek rowerowych – szkoda mi na to czasu. Czym innym są treningi i zawody kolarskie.

Mam trzy pary, dwie w których już długo jeżdżę i jedne nowe – na jesień, albo może już na ten weekend jak się nie ociepli (podobno na zawodach w Poznaniu ma być całkiem ciepło….choć prognozy zmieniają się w sposób dynamiczny!).

To zacznę zgodnie z kolejnością alfabetyczną:


Berkner fot. D.Szymborska


Rękawiczki - Berkner – Race women

Dobrze leżą na ręce, mają specjalne uchwyty do zdejmowania, dzięki rzepowi zapinającemu można je regulować. Ja mam rozmiar M, który odpowiada 7.5 Zienera. Producent reklamuje różne systemy oddychające (clima vent) jak i amortyzujący (gel i MF). Rękawiczki niestety przy jeździe dłuższej niż 40 kilometrów (czyli więcej niż moje dwie opaczowskie pętelki) przestają już być tak wygodne jak na początku. Owszem ręka dalej oddycha, ale ścięgno przy kciuku jest uciskane, co zdecydowanie zmniejsza komfort jazdy. Dodatkowo rękawiczki (mimo prania zgodnego z zaleceniami producenta) farbują białą owijkę na kierownicy. To chyba jest ich największy minus. Największym plusem (dla mnie) jest to jak pięknie pasują do mojego roweru, kolory idealne, zgodne z malowaniem mojej szosy! Do tego pasują do bluzeczki tego samego producenta. Pomimo wielu prań zachowały kolory, a odblaskowe wklejki wciąż są tam gdzie zostały zamocowane.

Ziener fot. D.Szymborska


Rękawiczki – Ziener – lady, race

Moje ulubione, nic nie uciskają, można na nich śmigać po sto kilometrów i nic nie nacierają, mają – uwaga trochę obrzydliwe – specjalne wykończenie do wycierania potu lub nosa – czyli taki frotowy mini ręczniczek. Są bardzo lekkie, to dlatego, że to kolekcja na zawody, dają dobrą amortyzację dzięki żelowym wkładkom, mają specjalne uchwyty do ściągania. Wierz dłoni świetnie w nich oddycha, wyposażone w odblaskowe elementy. Wielokrotnie prane nie tracą kształtu i właściwości. Mają specjalny rzep pozwalający na regulację, tego jak dopasowane są do dłoni. Nigdy  nie wybrudziły moich białych owijek, nawet jak jeździłam w „nówkach”, przed praniem. Ja nosze numer 7.5.

Ziener, zabudowane, cieplejsze i z magicznym palcem fot. D.Szymborska


Rękawiczki – Ziener – jesienne

Trochę jak na motor enduro. Dobrze dopasowane, kupiłam takie, które mają troszeczkę luzu w palcach, nie są za duże ale nie obciskają zbyt mocno opuszków palców. To po to by nie tracić chwytliwości a mniej marznąć. Najmniej pasują kolorystycznie do mojego roweru za to grzeją dłonie! Jak dwie poprzednie pary mają dużo żelowych podkładek – amortyzacja, są lekkie – bo na wyścigi, mają regulowaną szerokość przy nadgarstku, i ten specjalny ręczniczek na wierzchu dłoni. Znów numer 7.5 okazał się najlepszy dla moich dłoni. Dodatkowo (tak jak w przypadku rękawiczek biegowych) rękawiczki mają specjalne wykończenie na jednym z placów by móc obsługiwać smartfon lub licznik!

A tak wygląda wierzchnia część rękawiczek fot. D.Szymborska



Podsumowując, cieszę się, że mam 3 pary super rękawiczek, pierwsze berknerowskie zostawiam na krótkie jazdy i szpanowanie detalami pasującymi do roweru!

1 komentarz:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa