10 września 2013

Kompresja – hit czy kit?

Kompresja w wersji róż fot. D.Szymborska
U mnie dziś w wersji różowej. Działa. U mnie tak. Jak? A to już bardziej skomplikowane, w sieci poczytałam o przeciwdziałaniu zmęczeniu, ba nawet regeneracji dzięki kompresji. To co ja wiem z własnego doświadczenia a to, to, że moja łydka się lepiej czuje. Przez "czuje" rozumiem, że jest mniej rozlazła, i nastawiona na wysiłek. 

CEPy ubieram na dłuższe wybiegania i na zawody. Dlatego pewno moje nogi, tak jak pies Pawłowa – rozumieją komunikat – opaska kompresyjna – czyli albo długi wysiłek albo bardzo intensywny. Tak to sobie nogi zaprogramowałam!

Dziś pierwszy raz w skarpetkach a nie tylko opaskach. Było długie wybieganie. Niestety po twardym. Nie lubię tego ja ani moje nogi. Po twardym dlatego, że nie złapali jeszcze gwałciciela w Lasku Kabacki a ja nie miałam zupełnie czasu by gdzieś dalej sobie pojechać. 

Biegałam więc po bruku, asfalcie i tej mega obrzydliwej kostce. Z racji tego, że tempo było spokojne, dystans długi to 997kcal się spaliło a kolana na szczęście nie bolą. Inna sprawa, że czas trzeba pobiegać po twardym bo maraton w Berlinie nie będzie po trawie….

2 komentarze:

  1. Moje tez sa obrzydlwie rozowe ;) ale za to prawa lydka mnie po bieganiu w nich "nie ciagnie", to nosze i nie krece nosem, a Holendrzy ktorych mijam sie tylko do mnie usmiechaja. Mysle, ze moi znajomi biegacze przyzwyczaili ich w mojej okolicy do znacznie ciekawszych widokow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mała uwaga - nie ma obrzydliwie różowego!!!:))

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa