16 września 2013

Nie kupuję kawy (latte) na wynos

Domowa na wynos fot. D.Szymborska

Jeszcze niedawno media rozpisywały się o zawieszonych kawach. Ja nie zawieszam. Ja wychodzę z kubkiem z domu.

Rachunek jest prosty 2kawy latte na mieście = książka, 20 kaw = karnet na basen, 30 kaw (czyli codziennie) = dobre buty do biegania…i tak można przeliczać. Każdy może wpisać to co chce kupić…

Wystarczy kubeczek z przykrywką. Pewno ekologiczniej by było sobie sprawić taki termosowy ale kiedyś miałam i bardzo przeciekał to nalewam do jednorazówek. I jeszcze jedno, mój żołądek nie jest przyzwyczajony do wypijania wiadra kawy, a sieciówki mają kubki o pojemności ponad 700ml.

No i mamy poniedziałek, nie żeby to była jakaś straszna niespodzianka ale pewne zaskoczenie zawsze pozostaje….

3 komentarze:

  1. a nie ;) Starbucks ma c.a. 400ml, jest bardzo poreczny i trzyma temperature, szczelny, nieraz fruwal po samochodzie. polecam go z czystym sumieniem, bo mamy w domu takie 3.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po prawie 5 latach użytkowania też polecam Starbucks - tyle że metalowy; kosztuje trochę więcej, ale nieraz moja kawa była ciepła po 5h od nalania (jeśli wcześniej jej nie popijałam co chwila). Spadł mi 3 razy z wysokości, poobijał się, ale żyje i nie cieknie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kubka termicznego używam tylko w zimie i tylko przy trzaskających mrozach. Wtedy robię do niego herbatę z imbirem, albo kakao.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa