23 września 2013

Lunch w pracy (na trawie)

Maki fot. D.Szymborska

Mogłoby być ambitniej. Ale w okolicach Agrykoli ciężko o coś dobrego o dziwnych porach. A jak zjeść lunch o 11? No jak? Maki na wynos w pudełeczku? No właśnie czasem są dobre i te właśnie takie były. Prawie jak piknik. 

Zjedliśmy to można wrócić….no pozostanę tajemnicza do czego. Powiem a bardziej napiszę, tylko, że do czegoś po czym jestem bardzo zmęczona, czego nie mogę się doczekać i staram się wypadać jak najlepiej. Nie, nie nie piszę o seksie. Chodzi a bardziej biega mi o coś zupełnie innego!

2 komentarze:

  1. i lunch na trawie kuszący i maki kuszące, sama nie wiem co bardziej ;)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa