26 września 2013

Maraton - w co się ubrać?

Berlin Marathon 2012

Wbrew pozorom to bardzo ważne pytanie i nie tylko dla dziewczyn! Zacznę od tego w co się ubrać przed maratonem bo to w przypadku dużych imprez (takich jak mój ukochany Berlin) bardzo ważna rzecz.

Po pierwsze stara bluza i skarpetki lub rękawiczki. To taki „must have” biegacza. Bluza najlepiej żeby miała kaptur, jak jest naprawdę zimno to warto mieć nawet kurtkę. I tutaj jest takie małe „ale” to ma być coś co wyrzucimy. Więc nic ukochanego, ulubionego do czego jesteśmy przywiązaniu. Jeżeli nie mamy nic takiego w naszej szafie, bo albo wszystko jest szykowne albo też nie wyobrażamy pozbywania się naszych ukochany ciuchów to polecam jeszcze dziś wycieczkę do szamateksu. Bluza zdąży do niedzieli wyschnąć i będzie jak znalazł w niedzielę. Odradzam wiązanie bluzy w pasie – „majta się” i jest niewygodnie. Bluzę ubieramy wychodząc z domu, w kieszeni (te bluzy z kapturem z reguły mają kieszenie) mamy też rękawiczki lub skarpetki. Jak już mamy szykowną inaczej bluzę to skarpetki na rękach nie zrobią na nikim większego wrażenia a nam będzie ciepło! Bo właśnie o to ciepło przed startem chodzi. I jeszcze jedna techniczna uwaga, patrzmy gdzie rzucamy nasze ciuchy – nie pod nogi innych biegnących! Najlepiej zdjąć bluzę na dwie trzy minuty przed startem i położyć przy barierkach z boku, rękawiczki albo skarpetki rzucamy w bok wtedy gdy przebiegamy blisko krawędzi. Nie wiem jak w Warszawie, ale w Berlinie sterty ciuchów są zbierane i oddawane do składów z używaną odzieżą – Armia Zbawienia się cieszy! Niektórzy praktykuję worki na śmieci – wycina się dziurę na głowę i ręce – to dobry patent jak pada ale grzejące to nie jest tylko izolujące.

Tyle jeżeli chodzi o przedstartową modę. Teraz sam bieg. Nawet nie zerkam za bardzo na prognozy pogody bo dużo to nie zmieni. Jesienny maraton biegnę w krótkim rękawku. Tak po prostu, ubieram też skarpetki kompresyjne, biorę czapeczkę. Z czapeczką to jest tak, że nie lubię jak mi włosy latają po twarzy, a po drugie wiem, że słońce mi nie przygrzeje. Pamiętam też o pasku na różne różności – pakuję tam telefon (małą, starą Nokię) i żele. Uzupełniam też starannie dane do powiadamiania bliskich osób – z drugiej strony numeru startowego.

Jeżeli chodzi o spodenki, to szczerze się waham w których pobiegnę. Czy w takich klasycznych czy bardziej przypominających getry. I tutaj też jest jedna z bardzo ważnych reguł – NIC NOWEGO! Nie ma szpanu na maratonie, nie ma ubierania tego co się kupiło na EXPO. Mało prawdopodobne by to się dobrze skończyło. Nowe czyli niedotarte, niewypróbowane, niesprane = odciski w miejscach o których nam się nawet nie śniło, natarcia…. To samo dotyczy skarpetek. Żadnych nowości!

Chyba nie będę najelegantsza na maratonie ale za to wiem, że nie będę najbardziej obtartą osobą, bo że coś-gdzieś-natrze to jest pewne. Chodzi o to by minimalizować straty.

To chyba wszystkie „hinty” o których wiem i do których się zamierzam zastosować, wiem, że koledzy naklejają sobie plasterki na sutki, żeby nie były obtarte do krwi. Ja z racji stanika nie mam takich problemów.

To tyle, im więcej piszę i myślę o maratonie tym bardziej nie mogę się go doczekać. Jednocześnie wiem, że będzie trudno, ciężko, może strasznie. Najbardziej nie mogę się doczekać mety. Tak po prostu chcę już być po, chcę być dumna z siebie!

O maratonie powiedziano i napisano dużo mądrych zdań, jeżeli ja miałabym coś dodać to UŚMIECHNIJ SIĘ. Tutaj oprócz prędkości, czasu chodzi o też o dobrą zabawę. Wiem, że jak się uśmiecham lepiej biegam. Od startu do mety zamierzam być uśmiechnięta – to ja o tym decyduję. Inaczej niż przy skoku na spadochronie. Tam jak uśmiechnęłam się wyskakując tak, prawie do wylądowania miałam ten uśmiech – bo nie mogłam zmienić wyrazu twarzy z powodu prędkości z jaką spadałam. Tutaj mogę wybierać z jaką miną będę biegła i zdecydowanie będzie to uśmiech. 

2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki za start! Będzie super!

    --
    Po blogach krąży taki łańcuszek – nominacje do Liebster Blog Award. Miło mi zamieścić Twój blog w moich nominacjach :)
    http://wskakujwbuty.blogspot.com/2013/09/trasa-juz-oznakowana-ja.html

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa