28 września 2013

Żebym-nie-zsiniała


Berlin Expo fot. D.Szymborska

Wczoraj zrobiłam zdjęcie panu mimowi z Brooksa. I tak sobie pomyślałam, że pewno wyglądałam rok temu, tutaj w Berlinie podobnie. Cóż po maratonie nie jest się najpiękniejszą osobą. Inna sprawa, że można być najszczęśliwszą lekko siniawą dziewczyną. 

Debiut maratoński jest super – zawsze będzie życiówka. Potem to już pod górkę. Ambicje rosną, treningi coraz cięższe. Nie wystarcza samo bieganie dochodzą: piłki, płotki, brzuszki (tysiące w moim przypadku), taśmy itp. Najważniejsze, że cały czas jest uśmiech i radość. Mimo, że boli, że kaszel, że coś tam….nie ma to tamto w niedzielę się pobiegnie!!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa