14 września 2013

Zawody jako trening – Parkrun Warszawa – Praga

Gwiazda nie-radziecka fot. T.


Co sobotę wsiadam do auta i jadę na drugą stronę Wisły. Pobiegać. Parkrun. Super sprawa. Dziś o tym, że zawody też mogą być treningiem. 

Takie małe, dobrze zorganizowane kameralne imprezy są świetnym sposobem do a) przyzwyczajania się do startu w zawodach, b) testowania nowych butów, skarpetek, koszulek itp. c) świetnej zabawy d) biegania w innej niż zwykła atmosfera. Czyli same korzyści. 

Takie treningowe bieganie i startowanie w zawodach sprawia mi ogromną frajdę. Uśmiech. Zero stresu. Można pogadać, cieszyć się a jednocześnie krążyć sobie po Skaryszaku. Dziś byłam trzecią kobietą (czyli pudło jak to ja mówię). To zawsze jest miłe. Coraz bardziej lubię Parkrun’y! Najbardziej za to, że przychodzą na nie ludzie, którzy naprawdę lubią biegać, nie ma tutaj medali, pakietów startowych. Jest za to fajna atmosfera i co ważne super organizacja. Profesjonalni wolontariusze, którym chce się zwlec rano w sobotę po to by ubrać kamizelkę i mierzyć czas, skanować kody, rozstawiać słupki i taskać mikrofon. 

Dzięki temu, że bieg jest stosunkowo mały to wszystko odbywa się super sprawnie. Startujemy punktualnie, kończymy jak kto woli szybko lub wolniej. A potem do domu i mamy całą sobotę przed sobą.

Cieszę się, że dzięki takim zapaleńcom mogę tak fajnie trenować. A sam ubiorę kamizelkę wolontariusza jak będę miała roztrenowanie bo nie chcę być tą, która tylko bierze a nic nie daje!

Się biega w różu oczywiście fot. T.

2 komentarze:

  1. Super! Ja właśnie wróciłam z biegania. Może jak będę w kraju uda mi się na Panią wpaść na Pradze :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa