5 lutego 2013

Kuracjuszka – wyjazd do wód

Pijalnia wód Szczawnica fot. D.Szymborska


Oj nie pamiętam kiedy ostatnio piłam leczniczą wodę w uzdrowisku. Musiało to być bardzo dawno. Byłam bardzo zaskoczona zmianami – zamiast oldschoolowych kraników – nowoczesne zlewozmywaki z bateriami kulkowymi, zamiast kubeczków porcelanowych z takim śmiesznym dziubkiem – jednorazówki i rurki. 

To co się nie zmieniło to smak wody. Bleeee. Wzięliśmy sobie z J. wszystkie możliwe na spróbowanie, pożyczyliśmy od pani w kasie mazak, podpisaliśmy i zaczęliśmy „degustację” tutaj to by się przydał cooler do wypluwania. Doczytałam, że wszystkie wody były na odchudzanie i milion innych dolegliwości. Dużo nie wypiłam, więc pewno nie schudnę. 

Z jednej strony lubię nowoczesność, z drugiej wolałabym, że pozostało tak jak na starych filmach, przyszłabym z przystojaniakiem pod rękę, następnie przechadzałabym się z kubkiem w dłoni i parasolką w drugiej ręce. Chichotałabym widząc innych kuracjuszy. 

A tak, zaparkowałam pod pijalnią, kupiłam wodę w plastikowych kubkach, posiorbałam trochę i wróciłam do auta. To wszystko zajęło nam jakieś 20 minut. 

Chyba nie jestem typem kuracjuszki….pójdę pobiegać....

Stefan, Jan, Helena, Józef i Józefina - wody fot. D.Szymborska

3 komentarze:

  1. hahahaha, też moim zdaniem większości tych wód nie da się wypić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może dlatego mają takie działanie..kto je przełknie ten zdrowieje:))

      Usuń
  2. Odchudzające, bo po nich tak czyści, że wszystko co się znajduje zaraz za żołądkiem wyleci ;).

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa