7 lutego 2013

Śnieżyca, dzikie psy, folia termiczna czyli biega się (Pieniny dzień 6)

Aż się zatrzymałam żeby zrobić zdjęcie - getry NB,
 buty Saucony Xodus2 z nakładkami kolczastymi fot. D.Szymborska


Plan był zupełnie inny. Chciałam podjechać do Szczawnicy i pobiec do Czerwonego Klasztoru. Niestety nie przewidziałam, że może w nocy spaść tyle śniegu. Nici z Klasztoru. Wąwóz okazał się miejscem na tyle głębokim, że bieganie przestało być bieganiem tylko wyciąganiem nóg ze śniegu. 

To nie był nawet skip A to był bociani marsz. Robię takie coś na rozgrzewkę gdy ćwiczę w sali gimnastycznej. Jednak przez dwa kilometry to już przestaje być zabawne. Do tego dochodzi ciągle padający śnieg. Z niezrozumiałych względów padający mi zawsze w twarz, niezależnie w którą stronę się poruszałam. Bieganie po drodze było łatwiejsze. Śniegu było tylko do kostek. 

Za to psy, których jeszcze nie dawno się wcale nie bałam, teraz chyba zgłodniały i nie były już ujadające tylko groźnie szczekające. Nic to. I tak jestem szczęśliwa. Trening mimo, że inny niż planowałam był cudowny. Jestem cała przemarznięta, ale pomimo tego co napisałam na pewno nie jestem narzekająca! Kocham góry, ale mam do nich respekt. 

Dziś przeżyłam kryzys energetyczny. Nie dało się biec, nie dało się iść. Nic. Biegając samemu trzeba być na wszystko (no prawie) przygotowanym, owinęłam się folią termiczną i zjadłam pół batonika (na czarną godzinę), popiłam izotonikiem. I było minęło. Energia wróciła! W plecaku mam jeszcze dokument ze zdjęciem, naładowany telefon a z zewnątrz mam przyczepioną opaskę SOS z moim imieniem i dwoma numerami telefonów moich bliskich. Jeszcze basen a wieczorem kulig! Nie jem pączków. To nie jest trudne bo przez tą śnieżycę to nie dowieźli świeżego pieczywa bo droga była nieprzejezdna!

Na drodze z psami fot. D.Szymborska


Odcięło mi energię w pięknym miejscu.... fot. D.Szymborska


2 komentarze:

  1. Z energią w górach to tak bywa, że odcina w najfajniejszym. Mnie w sierpniu odcięło przy zejściu z Bystrego Sedla. To chyba tak po prostu jest, że trzeba się zatrzymać żeby widokiem oczy nacieszyć i energię na nowo zgromadzić :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. widoki rzeczywiście piękne...ale nie lubię jak nie mam na nic siły, jestem sama i daleko do domu...grunt, że batoniki działają:)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa