16 stycznia 2014

Motywacja, sałata z pieczonym indykiem i dieta TRI

Sałata, bidon i pisemko fot. D.Szymborska

Nie żeby kryzys, ale to ranne wstawanie jest jakoś ostatnio wyjątkowo trudne. Nie chcę na nikogo nic zwalać, jednak trochę myślę, że to przez brak słońca. Jak świeci to wszystko jest łatwiejsze. Mówi się trudno i tyle. Łatwiej będzie wiosną!

Co pewien czas trafiam na linki do artykułów dotyczących motywacji. Co zrobić żeby zacząć trenować? Jak się zmobilizować? Itp. Czasem czytam, czasem nie. Ostatnio zrobiłam sobie mini test z pisemka triathlonowego i u mnie wyszło, że jestem w grupie ryzyka….tych za bardzo zmotywowanych…. Serio można chcieć za bardzo, zadręczać się jak ominie się jeden trening na sto….


Nic to wszystko zgodnie z planem, napływałam co miałam napływać. Sałata pyszna. Pieczony indyk to kolejna dietetyczna odsłona mięsa, które świetnie smakuje i nie jest smażone na tłuszczu. Tym razem piekłam filet z piersi indyka z rozmarynem i tymiankiem i czosnkiem oczywiście. Sałatę robiłam gdy mięso było jeszcze ciepłe, teraz jak już ostygło można je kroić w cieniutkie plastry. Smacznie! Do tego standardowo mieszanka sałat, a w bidonie izotonik. Testuję teraz nowości, izotonik w saszetkach, smaczny ale nie wiem czy nie wolę swojego domowego…. Ale o nowościach izotonicznych i żelach to napiszę jak wszystko „wciągnę” i wypróbuję.

3 komentarze:

  1. dla takiego śniadania warto wstawać : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Ci za bardzo zmotywowani czasem zaczynają się zachowywać tak, jakby nic poza osiągnięciem celu nie istniało i nie liczyło się; zapominają, że ich otoczenie, mimo że kibicuje i wspiera, to ma własne problemy. Bo we wszystkim musi być zdrowa rywalizacja - nawet kiedy przeciwnikiem jest własna głowa :).

    Wczoraj miałam pierwsze prawdziwie śniegowe wybieganie - dodałam nawet 2km do swojej standardowej trasy tylko po to żeby zrobić jedno kółko w malowniczo ośnieżonym, wieczornym Skaryszaku. Razem wyszło 12km, przełamałam barierę 10K bez najmniejszego wysiłku i doszłam do wniosku, że bieganie po płaskim i równym zdecydowanie mi nie idzie tak, jak Falenica, czy ośnieżony i oblodzony chodnik pod nogami. W poprzednim wcieleniu byłam psem husky - nie ma innej opcji ;).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też nie lubię rano wstawać:) jakaś męczarnia dla mnie bo kocham spać:)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa