11 stycznia 2014

Zimowe Biegi Górskie czyli Falenica po piachu po raz trzeci

Falenicki króliczek fot. D.Szymborska

Zimowe? No nie wiem. Górskie – jak najbardziej. Biegi – o tak!!!

To medal już mam, bo trzy razy przebiegłam 6.66K. Dziś najlepszy wynik z trzech startów. Cieszę się. Bo to znaczy, że moja dieta TRI działa – schudłam już 0.5kg a mocy nie straciłam. Tylko trochę głodna jestem….

Wracając do zawodów. Dziś była zmiana, która nie była korzystna dla nikogo. Start był podzielony na 4 tury. Tyle że inaczej niż ostatnio. I nie wiem z czego to wynikało – z tego nowego podziału czy z większej ilości zawodników bo cały czas na ścieżce był tłum. Czasem naprawdę ciężko wyprzedzać.

Myślę, też, że niektórzy muszą jeszcze poćwiczyć, by z przyjemnością startować z Falenicy. Jeżeli idą już na pierwszym i drugim podbiegu to raczej nie nabiegają dobrych czasów. Bo jak? Nie nabiegają tylko nachodzą a to jednak Biegi a nie marsze są.
 
We wcześniejszych latach biegałam na trzy okrążenia, kilka razy zdarzyło mi się iść ale to było wtedy gdy źle rozłożyłam siły i wlokłam się na przedostatnim albo ostatnim podbiegu. Ale żeby na pierwszym? Tak źle nigdy nie było.

Dziś bez filmiku i zdjęć ale za to z królikiem. Prawie jak z Matrix’u tyle, że graficiaż użył żółtego koloru a nie białego…byłaby klasyka. Królik jest przy stojaku na rowery, kawałek w bok za metą – tam się zawsze rozciągam.

Z jednej strony ZBG stają się imprezą coraz bardziej masową z drugiej, co roku widzę te same twarze. Nowych przybywa. Trudno się dziwić bo to naprawdę rewelacyjne miejsce do budowania formy. Atmosfera dalej fajna, a usprawnienie w postaci tego, że raz odstałam swoje po numer startowy i mam teraz na cały cykl – REWELACYJNE. Przyjeżdżam półgodziny wcześniej, robię rozgrzewkę, startuję i do domu.


No i wyszła reklama ZBG. Tym, którzy jeszcze nie spróbowali polecam, tym którzy maja tendencję do zapominania przypominam terminy kolejnych: 25 stycznia, 15 lutego i 15 marca. Ciekawa jestem ogromnie czy jakiś bieg będzie zimowy…..

Pyfko było (bezalkoholowe oczywiście) fot. D.Szymborska

1 komentarz:

  1. Nie wiem czy zauważyłaś, ale w naszej grupie, czyli żółtej, startował pan z kijkami do nordic'a, potem kolejnego takiego mijałam na trasie (mało mi w brzuch nie wbił tego kijka, bo dość nimi wymachiwał), więc ludzie chyba dość luźno traktują całą formułę zawodów. Inna sprawa, że raczej nie są to takie górki żeby aż kijki na nie brać, a podczas zagęszczenia na zawodach można krzywdę komuś wyrządzić.

    Co do tych podchodządzych pierwszy podbieg - zauważyłam, że startują różne osoby w sensie nie tylko kondycyjnym, ale i ewentualnych schorzeń. Cóż, nie można im zabronić startu w takich zawodach, bo może każde ukończone to wygrana z czymś, o czym tylko oni sami wiedzą; trzeba po prostu wyminąć dodając energii jakąś pozytywną uwagą i uśmiechem.

    Butelkę na trasie też widziałam - rzucą w poprzek ścieżki z niedopitym izotonikiem. Współczuję temu, kto nie wyrobił i wdepnął, mam nadzieję, że niczego poważnego sobie nie zrobił. Chcę wierzyć, że może komuś wypadła i nie zauważył tego, niż w celowe bezmyślne działanie.

    A poza tym to minęłaś mnie na wyciągnięcie ręki, jednak byłaś w towarzystwie jakiegoś osobnika, więc nie chciałam zaczepiać. Jeśli chodzi o zimowość tegoroczną, obstawiam, że dopiero lutowa runda będzie na prawdę zimowa.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa