23 stycznia 2014

Yyyy co robisz na łydy? czyli o osiedlowej siłowni

Łydki czy łydy na spinningu fot. D.Szymborska

Dziś nie poszłam na rower. Było -13. Bieganie ok, ale na 1.5h rowerowania to się nie porywałam. Zaczęłam od obdzwonienia siłowni w okolicy. Zadawałam proste pytanie czy mają rowerek do spinningu i ile kosztuje jednorazowe wejście. 

Kiedyś chodziłam na siłownię, miałam karnet teraz potrzebowałam słownie i dosłownie dwóch wejść – dziś i w niedzielę. Bez zapisywania się, bez wyrabiania karty klubowej. Bilet jednorazowy w miejsce, gdzie są rowerki. Zadanie na Ursynowie/Mokotowie wcale nie takie proste. Do tego nie chciałam zajęć tylko chciałam sobie przyjść i pojechać swój trening. W końcu wydzwoniłam i znalazłam – bilet jednorazowy, mają dwa działające rowery do spinningu, nie trzeba się zapisywać na pół roku, nic nie trzeba tylko przyjść.

Osiedlowa siłownia na Ursynowie. Wystrój przypominał mi moje początki chodzenia na siłownie. Pamiętam ją świetnie nazywała się Herkules i była w takim wolnostojącym baraku. Tam nie było fitnessu tam była masa i rzeźba. Dziewczyn było kilka. Podobno chłopaki pomagali sobie z zastrzykami w szatni. W dziewczyńskiej prawie zawsze była pustka więc nie wiem co dziewczyny robiły…. Tutaj na Ursynowie czas się zatrzymał, choć dla niektórych maszyn zegar tykał nieubłaganie.

Duża siłownia kilka stref – kardio, fitness i siłowa. W kardio stały dwa rowerki spinningowe. Oj dałam sobie w kość. Dobrze mi się jechało. Jednak nogi nie zapominają, choć na ostatnim treningu na stacjonarnym byłam wieki temu (ten noworoczny się nie liczy bo rowerek nie był spinningowy). I znów wspomnienia. No bo jak ponad 60min patrzę się w lustro to o czymś trzeba myśleć. 12 lat temu śmigałam na Baskijskiej siłowni, ba nawet prowadziłam treningi…..oj jak dawno to było…

Zmierzając w stronę łydek… skończyłam trening i poszłam na górę do sekcji ciężarów się porozciągać. Starannie, dużo tego było bo ma mi to też pomóc w pływaniu.

Po chwili podchodzi Absolutny Brak Szyi i mówi:
-       YYY co robisz na łydy?
-       Biegam, jeżdżę na rowerze i pływam.
-       YYYYY.

To tyle sobie pogadaliśmy. Przyjrzałam się w lustrze. Rzeczywiście „napompowane” po treningu moje nogi nie wyglądały najzgrabniej. To znaczy były mega napakowane. Do tego miałam opaski CEP a one nie zmniejszają ale powiększają optycznie…. I musiałam przyznać rację ABSowi to były „łydy”…. dobrze, że to tak nie zostaje na zawsze….odpocznę i łydki będą łydkami a nie łydami!

1 komentarz:

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa