9 stycznia 2014

Pływanie bez „nosków”

"Noski" fot. D.Szymborska
Synchronicznym to się nie zajmuję. Ćwiczę po to by nie tylko utrzymywać się na wodzie, ale szybko się w niej poruszać. Do wtorku pływałam w „noskach”. Dwa miesiące intensywnych treningów. Nowy trener.  Poważna rozmowa – Dota, po co Ci kolejny faktor stresu, że zgubisz, że spadną. Po drugie będziesz wydajniej oddychać, a dokładniej wydychać powietrze w wodzie.

Po tym były żmudne, żeby nie powiedzieć mega nudne ćwiczenia, z których „korek” był dużym wyzwaniem.

Podjęłam decyzję – pływam bez nosków.

Dziś trening grupowy. Było bardzo ciężko, bo wykonywanie ćwiczeń, które z „noskami” nie sprawiały mi problemu dziś było dużym wyzwaniem.

Mam nadzieję, że dobrze zdecydowałam, bo jedno to zdanie trenera a drugie decyzja zawodnika. Z racji tego, że nie mam 5 lat to za swoje decyzję muszę brać pełną odpowiedzialność, czy mi się to podoba czy nie….


Każdy okres przejściowy jest trudny, a potem jest tylko lepiej!

3 komentarze:

  1. no to trzymam kciuki, bo sama plywam jak USS Anvil ;)
    milego!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Życzę powodzenia :) na początku zawsze jest ciężko

    OdpowiedzUsuń
  3. a nie mówiłem że niepotrzebne ;P

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa