22 stycznia 2014

W zimie „biegaj sercem” bo inaczej nie dasz rady

Segovia, czerwiec 2013 fot. D.Szymborska
W reklamie występuje Serce i Rozum. Jeżeli słuchałabym Rozumu to, zerknąwszy na temperaturę – 8.5C doczytawszy o wilgotności, o tym, że odczuwalna jest-17 - nie wyszłabym z domu. Głupia nie jestem. Mam jednak Serce. Ono wie jak ważne są treningi, nie wciska kitu o endorfinach, ale pokazuje plan treningowy i…wychodzę.

Mike Fanelli kiedyś powiedział, by maraton dzielić na trzy części, pierwszą biec z głową, drugą z osobowością, a trzecią z sercem. W zimie każdy trening składa się tylko z trzeciej części.

Dlaczego o tym piszę? Bo wciąż jest mi zimno, bo pomimo rozgrzewki, porządnego treningu i kinetycznego rozciągania przemarzłam bardzo. Ostatnio w sieci trafiam na posty, komentarze jak to cudownie jest biegać zimą, jak ślicznie, jak łatwo jak to endorfiny dodają skrzydeł. I…ja się z tym nie zgadzam, owszem cudowne jest zrobienie kilku kilometrów w tempie konwersacyjnym po skrzącym śniegu w miłym towarzystwie, wrzucając w międzyczasie trzy zdjęcia na Insta. Tylko:
a) śnieg się nie skrzy, jest super ślisko, 
b) mam biegać szybko 
c) jest tak zimno, że telefon trzymam głęboko w kieszeni, w woreczku i chyba następnym razem wezmę starą Nokię bo nie chciałabym żeby ten dobry się popsuł.

Nie jest ślicznie. Jest strasznie, do tego cały czas jest ciemnawo, zapomniałam co to słońce.

Pewno bym była mniej wściekła gdyby nie kierowca, który pochlapał mnie jak wychodziłam na trening – błoto pośniegowe na moich spodniach…. Byłabym też mniej wściekła gdybym nie wiedziała, że nogi, mimo że w specjalnych spodniach (a jak jest naprawdę zimno to w dwóch parach) nie opalą się zbyt ładnie. Niby nie odmarzają (za bardzo) ale z opalaniem to jest ciężej…

No to sobie ponarzekałam. I właśnie zerknęłam w plan treningowy – jutro mam bieganie. I co? I nic, wyjdę na trening jak zawsze bo jedyną rzeczą, która zwalnia z treningów jest kontuzja.


A na siłownię nie pójdę bo nie cierpię tego. Rozum coś tam podpowiada, ale jak to bywa z kobietami… słucham Serca!

5 komentarzy:

  1. Hahaha, czadowy wpis! :) Od serca logicznie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki:) Ty nie masz takich mrozów, ale deszcz (pamiętam z Lądka) bywa mocno męczący....

      Usuń
    2. no właśnie pojemność cieplna wody jest zmorą, mrozów nie mam, ale zimą wszechobecne jest to "zgniłe" powietrze... niefajne.

      Usuń
  2. Wiesz, że należę do tych, którzy kochają kiedy jest zimno i wydaje mi się, że w zimie biega się jednak osobowością - albo jesteś fajter i twardy Słowian, albo miękka buła. Tego nie da się wyszkolić, albo nauczyć, bo albo to masz, albo nie. Serce nie popuka w plan treningowy, tylko powie, że przecież uwielbiasz to robić, bo to cię napędza i daje motywację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zimna nie kocham ale znoszę z godnością:)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa