5 stycznia 2014

Ristorante Amarone….szkoda, że w Krakowie jestem tak rzadko

Wędzony węgorz fot. D.Szymborska
Rezerwacja zrobiona wcześniej. Bo nigdy nie wiadomo ile przyjdzie ludzi. Coś czego nie cierpię to zaplanowane wyjście do restauracji i odejście z kwitkiem bo nie ma miejsca. Przychodzimy a tutaj dzieci w ilości sztuk 4 gonią się po restauracji. Krzyczą, wrzeszczą. To nie są słodkie maluszki z rodzicami to są bachory  z rodzicami, którzy się nimi nie zajmują.

Udaje się nam dostać stolik w innej sali. Gdzie wisi piękny żyrandol, jest przyjemniej, nie cicho, bo słychać rozmowy ale nie ma wrzasku i tupotu.

Jesteśmy bardzo głodni. Czekadełko znika. Gorące chlebki, paluszki. 

Ja to zawsze jak można zupę zamawiam. Tym razem ziemniaczaną z sepią z jajkiem przepiórczym. Potem była niezapowiedziana przekąska od szefa kuchni – wędzony węgorz. Na drugie makaron. Tak, tak nudna jestem z tymi kluskami ale energii potrzebuję. Choć bażant zjedzony przez J. albo dzik przez T. to było (chyba) coś lepszego….jednak co węglowodany to węglowodany.

Do tego wino na kieliszki Lugana 10 La Quaire, idealnie pasowało do sosu borowikowego z moim makaronem.


Aż szkoda, że do Krakowa tak daleko….

Czekadełka fot. D.Szymborska


Zupa krem z ziemniaków z sepią fot. D.Szymborska

Makaron z borowikami fot. D.Szymborska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa