8 października 2013

Doping – jestem za!


 
Jeden  z dopingujących banerków z Berlińskiego Maratonu fot. D.Szymborska
Tak, tak jestem za dopingiem!! Ba nawet bardzo go potrzebuję! Przedwczoraj biegłam BW – i smuteczek dopingu prawie nie było. W jednym miejscu, opłacony, promocyjny przez pomarańczowy bank. Trochę ludzi na kładkach dla pieszych (głównie fotografowie), przy samej mecie trochę kibiców. Nie wiem jak organizatorzy wyliczyli Maszeruje Kibicuje ale biegnąc na 65 minut nie miałam komu piątek przybijać.

Doping jest ogromnie ważny. Serio! Uwielbiam jak jest głośno, gdy bębny wybijają rytm, wreszcie gdy ktoś krzyczy moje imię! To tak jak z napojem energetycznym, żelem z glukozą – człowiek dostaje dodatkową dawkę energii. Takiej najzdrowszej bo z wnętrza swojego organizmu a nie z batonika czy żelu.

Podobnie było w czasie orlenowskiego maratonu, Ursynów szalał, reszta w ogóle zdawała się niezauważać biegaczy, no może ewentualnie ponarzekali, że korki są i tyle.

Myślę, że brak kibiców wynika z prostej przyczyny ludzie nie wiedzą, że kibicowanie jest świetne, daje masę radości, bywa wyczerpujące…. A nie wiedzą bo nigdy nie kibicowali.

Jesienią, zimą, będą kolejne biegi to tak zwane pole do popisu dla biegaczy – każdy namawia jedną osobę do kibicowania. Efekt – wszystkim będzie się fajniej biegało, kibice nie będą czuli się dziwnie – to nie będzie jedna osoba ale tłum – będziemy się dobrze bawić.

Dla wciąż nieprzekonanych podaję powody dlaczego warto zostać kibicem na trasie biegowej:
·      widok przebiegającej ukochanej osoby, która szuka nas w tłumie na umówionym kilometrze – bezcenne
·      podanie wody, wykrzyczenie imienia „naszego biegacza” – zdarte gardło i wielka radość
·      klaskanie, gwizdanie, machanie – efekt natychmiastowy – wszyscy biegacze przyśpieszają, a ci co mieli zwolnić albo się zatrzymać gnają dalej

Powody dla których warto mieć kibiców na trasie:
·      cudownie zobaczyć ukochaną osobę, która wprawdzie nie biegnie z nami ale JEST dla nas
·      woda, żel a może gąbka od ukochanego to cudowny prezent
·      nie można zwalniać, trzeba biec przecież kibice na nas liczą – my im pokażemy jak się bije życiówki!

To co widzimy się na trasie zawodów, prawda? Po stronie biegowej i za barierką!!!

1 komentarz:

  1. Z Biegnij Warszawo i kibiców na trasie najbardziej zapadli mi w pamięć... starsi ludzie. Może nie skakali, ani nie krzyczeli, ale klaskali i emanowali taką energią, że uśmiech nie schodził mi z twarzy. Piątki przybijałam tylko w jednym miejscu - na zakręcie przy Palmie. I w tym samym miejscu jeszcze machałam do pań z pomponami, a one mi odmachiwały i to było superanckie :D.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa