9 października 2013

Cydr Lubelski – sidra to nie jest...

Cydr Lubelski fot. D.Szymborska


Lubię cydr. Sidra – mój ulubiony napój jabłkowy w Kraju Basków. Wytrawna, mocna w smaku, nalewana w specjalny sposób – nakładka na butelkę i lana do szklanki z dużej wysokości. Pycha. Podawana w małych porcjach po 150ml, za to często i dużo. Idealna w schroniska (fonda’ch górskich). 

Teraz cydr jest coraz popularniejszy w Polsce, lany z kija w różnych wersjach w sklepach. Wcześniej kupowałam go tylko w M&S, bo jeszcze kilka lat temu to nie był znany alkohol, tutaj w Warszawie, może nieznany to za dużo powiedziane ale niepopularny. Kupiłam dużą butelkę Cydru Lubelskiego – jak śliczna etykieta! Serio ogromnie mi się spodobała. Schłodziłam, nalałam do szklanki, zrobiłam łyk. Co to jest?! Słodkie niczym Igristoje, owszem gazowane, kolor prawie przeźroczysty. To nie jest sidra jakiej szukałam. Na butelce nie znalazłam oznaczenia czy producent uważa to za napój wytrawny czy słodki. Dla mnie za słodki, za bardzo siarkowy i za mało jabłkowy. Dla mnie smak nie trafiony. W lodówce leży jeszcze butelka cydru niemieckiego, ciekawe jak będzie smakować….bo Lubelskiego nie kupię więcej.  

Zerknęłam w historię bloga jest tutaj nawet o cydrze grzanym – PYCHA! TUTAJ, i o gruszkowym brytyjskim TUTAJ.

2 komentarze:

  1. W okolicach Białegostoku jest miejscowość Sidra :c).

    OdpowiedzUsuń
  2. można gdzieś w Polsce kupić sidrę baskijską?

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa