1 października 2013

Obento po włosku czyli obiad w pudełku

Świderki z sosem z tuńczyka i pomidorami fot. D.Szymborska

Wiocha? Może i tak. Jednak jak pomyślę o tym jak ciężko jest naleźć smaczną lanczownię. Do tego pójście na obiad wymaga czasu. Jedzenie „na mieście” ma masę zalet – można spędzić fajną godzinę poza pracą, porozmawiać ze znajomymi, wreszcie zjeść coś dobrego. Ma też minusy – Warszawa nie jest aż takim zagłębiem restauracyjnym żeby można było wybierać pomiędzy wieloma dobrymi kanajpkami obiadowymi. Jak już znajdziemy jakąś dobrą i to jeszcze blisko miejsca w którym pracujemy to z reguły do niej wracamy. Czyli jemy prawie to sami codziennie. W najgorszym wypadku to jeszcze mamy straszne towarzystwo przy obiedzie bo koleżanka z działu obok  „się doczepiła”.

A tak chodząc z pudełkiem to my decydujemy kiedy jemy i z kim. Przecież można wziąć więcej jedzenia i kogoś poczęstować. Do tego możemy być pewni, że składniki z których powstał nasz obiad były świeże. Przez noc spędzoną w lodówce dużo wartości odżywczych i smaku to nie straciły. Mieszane jedynie uczucia mam co do podgrzewania w mikrofali. Nie mam mikrofalówki w domu, i to nie z powodu „złych fal” ale tego, że a) nie mam miejsca b) używałabym jej tylko do rozmrażania. Zatem październik zaczynam pudełkowym jedzeniem…..

Smacznego biegowego, choć moje nogi jeszcze do biegowych się nie zaliczają, na jutro już się umówiłam na trening….ehhhh i doczekać się nie mogę!!!

6 komentarzy:

  1. nie wiocha!!! popieram w stu procentach! ja makaron do pudełka też często wkładam! A te powody, które wymieniłaś też wymieniłam w piątkowym poście - 10 powodów, dla których warto robić bento :)

    Pozdrawiam ciepło
    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to myślimy podobnie:) super te 10 punktów:) ze wszystkim się zgadzam:) pudełka RULEZZZZZ:)

      Usuń
  2. Obiad w pudełku to moja codzienność - gotowany na świeżo, z rana przed wyjściem do pracy. Zaraz potem robię śniadanie. Dla mnie to oszczędność przede wszystkim pieniędzy, a poza tym wiem co tam jest, bo sama to wrzuciłam i nie czekają mnie żadne niespodzianki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie:) trzeba jeszcze dopracować sposób socjalizacji przy swoich pudełkach i będzie GIT!

      Usuń
  3. Pomysł świetny i czasem go wykorzystuję, ale zwykle jadam w pracy, bo pracuję w restauracjach ;)
    Do mikrofali powoli się przekonuję, ale też nie mam w domu.

    OdpowiedzUsuń
  4. żadna wiocha, come on! :) to moja absolutna codzienność i szczerze wolę moje pudełko niż knajpę- wiem co jem, nie czekam, nie jem w pośpiechu, za to w ciszy i smacznie, czyli tak jak lubię.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa