8 lipca 2014

Grand Hotel Tiffi w Iławie – odradzam wizytę w restauracji

Zupa rybna i makaron z kurczakiem fot. D.Szymborska
Rzadko się czepiam, krytykuje, bo po co? To nic nie daje, tylko człowiek sobie nerwy psuje. Czasem jednak wolę napisać krytyczną notkę po to by uprzedzić rozczarowania innych.

Jednak pozostanę przy tym, że zawsze trzeba znajdować pozytywne strony. Po kolacji w Iławie, w restauracji hotelowej w Grand Hotel TIffi nie bolał mnie brzuch. Nie odchorowałam ani zupy rybnej ani klusek. Więc aż tak źle nie było, jednak najbardziej razi stosunek jakości do ceny. 

To nie były dania, których nie potrafiłabym przygotować w domu! A sposób podania był również rozczarowujący. Ciężko uwierzyć, że wyszło to z kuchni Szefa Kuchni, który (jak przeczytałam na stronie restauracji) przygotowywał kolację w Georga Bush’a. Inna sprawa, że z Bush’em nie przepadam, ale nie sądzę, żeby takie jedzenie mu smakowało, albo uwodziło regionalnością czy oryginalnością, no chyba, że tak jedzą w Connecticut, a ja o tym nie wiem....

Trip advisor nie kłamie – tam nie ma dobrego jedzenia. Kolacja była zwyczajna. Cena nieproporcjonalnie wysoka w stosunku do jakości.

Ponieważ jadłam kolację przed zawodami, nie eksperymentowałam i wybrałam zupę i makaron. Zupa rybna  - smaczna z dużą ilością oliwek (zielonych i czarnych, krojonych w plasterki) z selerem naciowym. Smaczna, taka domowa.

Na drugie zamówiłam makaron. Kelnerka nie miała pojęcia ile gramów makaronu ma porcja, reklamowała ją jako taką, którą się najem,  w dużym talerzu.

Miała racje, najadłam się. Makaron kupny, suszony, na szczęście dobrze ugotowany, kurczak grillowany, szpinak niestety nie "baby", a przystrojenie liskami botwinki – ciekawa improwizacja. Makaron był od razu posypany serem. Sama przygotowuje lepszy w domu.

Na koniec kilka słów o obsłudze, albo o jej braku. Zapłaciliśmy przy barze, żeby szybciej wyjść z restauracji.


W hotelu cudowny był widok na jezioro! I na tym zakończmy. Do tego miejsca więcej nie wrócę mimo pięknego tarasu, super basenu, jest to niestety centrum konferencyjne w którym bez liczenia się z innymi gośćmi hotelowymi odbywa się np. koncert do 2 rano….

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawy wpis. :)))

    Pozdrawiam

    nutkaciszy.blogspot.com
    truskawkowa-fiesta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa