12 lipca 2014

Bieg Morskie Oko – III edycja – 2014 - relacja

Ha! już takie długie włosy mam, że widać kucyk spod czapki fot. T.

Startowałam w pierwszym, biegłam jako zajęczyca w drugim to zapisałam się też na trzeci. Bieg Morskie Oko to pomimo super nazwy nie krosówka w Tatrach tylko dwie pętelki po parkowych alejkach na warszawskim Mokotowie.

Zacznę od gratulacji! Dziś zajęcowałam G. chciała złamać 30 minut. I udało się! KGB rulezz!!!

Sam bieg, ta sama trasa jak zawsze (albo ja zmian nie zauważyłam). Na szczęście organizatorzy czytają posty (nawet te krytyczne, które wycinają ze swojego FP) i tym razem meta była na miejscu mety, czyli pod balonową bramą a nie kilka metrów dalej. Niestety coś co dla biegaczy dość ważne ilość toalet – pięć na bieg dla kilkuset osób to zdecydowanie za mało. Nie było też podziału na strefy czasowe. Z jednej strony wiem, że  niestety nie wszyscy ich przestrzegają ale zawsze trochę to ułatwia, a tutaj start był naprawdę wąskim gardłem. I co tym razem, jako zajęczycy najbardziej mi utrudniało to brak oznaczeń kolejnych kilometrów. GPS nie odpalił, podobno to pobliska ambasada „zagłusza”. Nie wiem ile w tym prawdy wiem, że to było wyzwanie biec na określony czas bez oznaczonych kilometrów, bez widocznej na zegarku prędkości. Tutaj coś czego nie lubię czyli dwie pętle były znacznym ułatwieniem – miałam śródczas!

Przed startem KGB fot. T.

Dajemy! fot. T.

Lansik - buty The Notrh Face w kolorze bluzeczki KGB fot. T.

KGB rulezz - gratki dla życiówki!!! fot. T.

Na mecie - sprawdzam czas - netto  JEST!!!! zajęczyca wykonała zadanie fot. T.
Tyle minusów a teraz plusy. Kameralny bieg, miła atmosfera przed startem. Jakoś nikomu deszcz nie przeszkadzał. Profesjonalni wolontariusze na mecie – każdemu wieszali medal na szyi i gratulowali. Takie małe, cieszące szczegóły. Na mecie woda o dużej zawartości magnezu, za którą nie przepadam.

I co? I pewno w czwartej edycji też wystartuję, bo G. chce kolejną życiówkę wykręcić a ja się przyzwyczaiłam, że w wakacje biegam w tym parku.


III edycja przeszła do historii. II wyglądała tak – relacja TUTAJ, a I tak – relacja TUTAJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa