27 sierpnia 2014

Domowa tajszczyzna – nie dziękuję!

Mintaj z trawą cytrynową i imbirem w Asia Tasty fot. D.Szymborska
Co pewien czas jadę na zakupy, potem spędzam w kuchni kilka godzin. Z dumą podaję Tajską lub  Chińską potrawę. Poświęcam dużo czasu i pieniędzy (składniki do tanich nie należą) po to by zjeść coś dobrego. Czasem jestem naprawdę zadowolona z tego co trafia na mój talerz. A potem idę do baru tajskiego i obiecuję sobie nie wpadać na kolejny „genialny” pomysł gotowania azjatyckiego! To nie ma sensu. 

Jakkolwiek bym się starała to, to nie jest to co w Asia Tasty. Moja tajszczyzna jest pyszna, ale brakuje jej azjatyckości, to taka impresja białego człowieka na temat tego co można by zjeść na wakacjach w Tajlandii. Smutny wniosek.


Byłam na warsztatach kuchni tajskiej, to jednak za mało! Nie lubię tak łatwo rezygnować. Może zwyczajnie mam nie te książki kucharskie?! Jeżeli jestem w stanie przygotować dania, które smakują jak te w Hiszpanii, Kraju Basków czy na Węgrzech to czemu nie sięgnąć do tych z Azji? Tym bardziej, że w każdym przypadku staram się gotować używając produktów pochodzących z danego regionu. Tylko tak istnieje cień szansy na to by danie smakowało jak to, które jadłam na „miejscu”.


A wszystko przez zupę z mlekiem kokosowym i smażonego mintaja. Tak dobrej zupy nigdy nie udało mi się zrobić, a mintaja to nie smażyłam od wieków….. zatem przerwa w gotowaniu tajszczyzny do odwołania….

To TA zupa dała mi do myślenia....fot. D.Szymborska

1 komentarz:

  1. a ta zupa to z tasty czy domowa? wygląda mi nieco na pomidorową ze zbyt długo podgrzewaną śmietaną

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa