20 sierpnia 2014

Japoński lunch

Zupa, sałatki i herbata a potem maki fot. D.Szymborska

Nigdy jeszcze nie zrobiłam maków w domu, wiele lat temu poległam przy gotowaniu specjalnego ryżu (posoliłam) i od tego czasu jakoś nie podjęłam wyzwania – maki w domu. Boję się też, że kupię nieświeżą rybę i przypłacę obiad sensacjami żołądkowymi. Dlatego czasem, wpadam na makowy lunch. Radości masę a w domu nie trzeba zmywać.

Byłam tam już klika razy, za każdym mówię, że przy takiej obsłudze to nie powinnam tam więcej wracać. Ale wracam, bo miejsce wygodne na szybką przekąskę. Teraz było trochę lepiej – panie kelnerki dużo milsze! Nie muszę już powtarzać nigdy więcej i robić inaczej!




I "danie główne" maki fot. D.Szymborska


Tym razem jadłam zestaw maków. W ofercie na lunch serwowany z zupą, dwoma sałatkami i herbatą. Zupa miso, cóż to jakaś wariacja w tej kwestii ale pyszna więc nie narzekam. Sałatka z wodorostów też wyborna. Sałatka mieszana, szału nie ma i mało ogórków! Zestaw fajny i taki, że można się nim po treningu najeść (38PLN).


Tokyo Sushi w GM. Ot i po lunchu. Trochę bezosobowo ale mówi się trudno, raz na pewien czas można zjeść ryż z rybą na szybko!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa