17 sierpnia 2014

Oh Lala ale kettle były!!!

I kto mi powie, że ciężary nie są klimatyczne....fot. D.Szymborska


Dziś przez dwie godziny z uśmiechem na buzi podnosiłam, ba nawet podrzucałam ciężarek. Uczyłam się wstawać po turecku (o kawie nic na zajęciach nie było), jakby tego było mało to jeszcze swingowałam. Ehhh działo się.

Długo się zastanawiałam w co się ubrać. Na basen, na rower czy na bieganie to wiem co ubrać, ale tutaj? Wielka niewiadoma, żeby nie wyglądać dziwnie…. Padło na zwykły t-shirt (lekko przeźroczysty, żeby było widać sportowy stanik) i kolorowe getry, wybór butów odpadł bo ćwiczyliśmy na bosaka!

Miejsce też dziwne, nie uczę się tańczyć, więc na początku czułam się trochę nieswojo – tyle luster, specjalne poręcze, rury do pole dance… Inaczej…..

Kettlebells z Sebastianem Gęsiorem to była nie tylko dobra zabawa ale też porządny instruktażowy trening! Dużo się nauczyłam i jak neofitkę kettlową jestem pełna zachwytu i entuzjazmu.

Dla tych, którzy jeszcze na takim treningu nie byli to kilka obserwacji, które pewno przekonają do poszukiwań takich zajęć. Sebastian pracuje w Bielsku Białej, ale dzięki Paulinie przyjeżdża też na „gościnne występy” do Warszawy.

Kettlebells prowadzone przez Sebastiana to:




·      Trening sprawnościowo siłowy,
·      Nie ma ogłuszającej muzyki,
·      Nie ma dziwnych układów tanecznych – dla mnie koszmar na wielu zajęciach fitnessowych,
·      Duży wybór obciążenia z którym się ćwiczy (od 2 kilogramów),
·      Ciekawe ćwiczenia, proste do zapamiętania układy, zestawy ćwiczeń. Z wyjątkiem wstawania tureckiego, które do najłatwiejszych nie należy,
·      Poczucie ćwiczenia WSZYSTKICH partii mięśni,
·      Brak bólu kręgosłupa,
·      Uśmiech po treningu, zadowolenie i zafascynowanie jak takim prostym, a dokładniej okrągłym kawałkiem metalu można fajnie ćwiczyć.


Sebastian - trener i nasz kettlowa grupa warsztatowa fot. D.Szymborska

Minusów nie znalazłam, pewno jutro odkryję w swoim organizmie jakieś nowe mięśnie bo mnie będą bolały ale to znaczy, że wcześniej za mało je ćwiczyłam.


Pozostaje podziękować za zaproszenie i rozglądnąć się za kettlem do domu…..tak na początek żeby sobie poswingować….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa