9 sierpnia 2014

Herbalife Triathlon Gdynia – SPRINT – relacja

Strefa zmian, meta, burger i szampan i o to w życiu chodzi! fot. T. i D.Szymborska

Zrobiłam to! Zrealizowałam marzenie! Rok temu zapytałam się zwycięzcy HTG co trzeba zrobić by wystartować w triathlonie? Viktor powiedział, trzeba bardzo chcieć. Nie nabrał mnie. Bardzo chciałam, trenowałam od listopada i mam – medal, satysfakcję i takie małe poczucie pustki….

Wczoraj wstawiłam rower do strefy zmian. W nocy śniło mi się, że ktoś zabrał mi przednie koło. Rano odetchnęłam – rower w całości w folijce stał na swoim miejscu.

Oj jaka byłam zdenerwowana. Do tego jak przyglądałam się bojkom przed startem to wydawały mi się taaaaak daleko. Przyjęłam to – cóż trzeba będzie się napływać. Uśmiech po tym jak pan ratownik przepłynął trasę skuterem wodnym i okazało się, że wcale do tej bojki w okolicach Szwecji nie muszę płynąć nie schodził mi z buzi przez cały etap pływacki!



Zrobiłam czas lepszy o 3 minuty niż miesiąc temu w Suszu – to był dopiero początek. Potem rower. Nie było łatwo, jedna pani (gdynianka?!) wlazła mi pod koła i musiałam hamować. Wolontariusze pilnowali porządku ale nie da się upilnować wszystkich. Potem wypadek i ratownicy machający żeby zwolnić. Druga pętla i do strefy zmian. I w końcu bieg.

Na to czekałam – patrząc na wyniki można zauważyć, że bieganie to to co Dota lubi najbardziej bo poprawiłam swoją pozycję o 100 oczek!

Meta i cudowne uczucie – bardzo chciałam i triathlon zrobiłam! Ba triathlon z pływaniem w morzu, z falami przy katamaranie całkiem sporymi, w upale bez punktów odżywiania. Byłam tym naprawdę zaskoczona  - na rowerze przez 20K nie było nic. Na biegu był jeden punkt z wodą, za której smakiem nie przepadam. Żadnych kurtyn wodnych, nawet hydrantów nic.

Za metą pozowanie do zdjęć na zielonej ściance, moczenie nóg w basenie z wodą o temperaturze 10 stopni. Było też piwo bezalholowe i super czysty prysznic w budynku pływalni.

Największa jest i była radość. Zrobiłam to co sobie obiecałam rok temu. Ukończyłam HTG.

Czas 1.39 cieszy, pokazuje nad czym będę pracować w przyszłym sezonie, bo że to był pierwszy ale nie ostatni sezon to nie mam wątpliwości.

Cieszę się, że trafiłam pod opiekę tak dobrych trenerów. Obyło się bez poważniejszych kontuzji. Kuba, Ada będę się Was dalej słuchać bo…warto! Dziękuję!

A foto/video też będzie ale to już na spokojnie, bo teraz padam. Inna sprawa, że szampan robi swoje…ale należało się. Samonagradzanie to super sprawa!


Jutro będę kibicować znajomym, 2 ambasadorkom, które jutro startują w połówce. Dziś jedna z nich wybrała, krótszy dystans. 10 minut po mnie Katarzyna Glinaka przekroczyła metę stając się traiathlonistką. Od listopada przygotowywała się do połówki IM ale zdecydowała się na start na sprincie. Jej koleżanki będą jutro walczyć na naprawdę trudnym dystansie.  Mam nadzieję, że zobaczę je szczęśliwe na mecie!

1 komentarz:

  1. GRATULUJEMY. Wierzylismy, że dasz radę. Jesteśmy z Ciebie dumni i cieszymy się razem z Tobą. NiA

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa