20 grudnia 2012

Apteczka biegaczki


Apteczka biegaczki fot. D.Szymborska

W łazience w wielkim kubku jest dużo maści. Na wszystko co biegowe. Obok stoi lód w sprayu a w zamrażalniku zawsze chłodzi się kompres. Wczoraj w czasie audycji radiowej, już poza anteną rozmawialiśmy o sprawdzonych specyfikach. Powiedziałam, że dużo można wyczytać w Internecie, i że to co działa na jednego nie zawsze przynosi korzyści drugiemu. Opiszę tylko maści, które na mnie działają.

Lód w sprayu – idealny na bolące kolana, znieczula, jak długo spryskujemy jedno miejsce to pojawia się szron!

Maść końska – ja używam tej w wersji rozgrzewającej – idealna na zapalenie okostnej.

Solcoseryl – lepiej nie czytać składu, bo dializat krwi cielęcej nie brzmi najlepiej. To rewelacyjna maść na odciski.

Zestaw patyczków z OsmozaCare – to fikuśne ale sprawdzone sposoby dezynfekcji małych ran.

Dip Rilip – to maść na wszystko co boli, działa lepiej niż Olfen bo ma więcej aktywnych składników.

Aescin – maść na zmęczone nogi, fajna ale długo się klei.

To moje maściowe abc, mam też kilka innych, ale nie stosuje ich tak często jak tych. Co dość niepokojące moja biegowa apteczka robi się coraz większa…..

2 komentarze:

  1. Taka ciekawostka - Solcoseryl można również dostać od okulisty, kiedy ktoś ma problemy z rogówką, bądź naczyniami krwionośnymi w oku. Maść przyspiesza gojenie i generalnie dobrze robi na regenerację oka. Jej skład faktycznie nie jest "koszerny". Osobiście miałam opory zanim to w oko sobie zaaplikowałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. hehe u mnie niepodzielnie króluje bengai :D choć ostatnio nabyłam maść końska chłodząco - zobaczymy czy daje radę

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa