30 grudnia 2012

Jak biegać po lodzie i śniegu? W krosówkach i kolcach po prostu!

Salomony z nakładkami i bez fot. D.Szymborska


Wczoraj widziałam tyle wywrotek, jednych bardziej kontuzyjnych drugich na szczęście mniej. Niektórzy przyszli na Zimowy Bieg Górski w startowych szosówkach. To nie był najlepszy pomysł. Ja biegłam w kolcowych nakładkach. Oczywiście to nie to co profesjonalne kolce ale spisują się dobrze.
 Jak biegać po śniegu? Ostrożniej i tyle, nogi i tak przemokną niezależnie od tego czy nasze buty maja Gore czy nie. Wczoraj widziałam biegacza z fajnymi fartuchami – ochraniaczami. Coś podobnego do tych, których używa się idąc w góry w zimie. Były krótsze z zapięciem z tyłu i troczkiem pod butem. Nie wiem jak w przypadku butów biegowych, pamiętam natomiast, że chodząc po górach zapinanie na dole „zbierało” dużo śniegu, często więcej niż raczki przyczepione do butów. Buty biegowe szybko przemakają, szybko na szczęście też schną. Stary sposób – wypchanie gazetami działa niezawodnie! Wracając do biegania po śniegu. Trening zimowy jest po prostu dużo bardziej męczący – człowiek często brnie a nie biegnie w śniegu. Jednak ile radości daje! Iskrzący śnieg na trasie – to coś fajnego. Inaczej ma się sprawa z lodem.
Za lodem to ja nie przepadam. Biegam wtedy zachowawczo, nie mam radości z pokonywanych kilometrów tylko cały czas koncentruje się na kolejnych krokach. Moje krosówki mają plastikowe kolce – jeszcze ich nie starłam. Jednak na lód to za mało. Dlatego mam gustowne gumowo-kolcowe nakładki. W zeszłym sezonie nakładałam je na Saucony – przekrzywiały się okrutnie ale i tak pomagały. Wczoraj biegłam w nich w Falenicy i cały czas były na miejscu. Spisały się super bo nie leżałam ani razu! Minusem tych nakładek jest to, że but pracuje inaczej a co się z tym wiąże moje nogi poddawane są innym przeciążeniom. W praktyce oznacza to, że łydki bolą bardziej niż zwykle. Jednak nie tak bardzo, żeby się nie cieszyć z tego, że się fajnie biega. Kolega (biegacz z długoletnim doświadczeniem i super osiągami) pokazywał mi sprężyny z którymi biega – podobne do moich nakładek – gumowe i dodatkowo naciągane na but biegowy.

Salomon SpeedCross fot. D.Szymborska

Salomon z nakładkami fot. D.Szymborska

6 komentarzy:

  1. świetny patent. Za dawnych czasów nie było takich udogodnień, a szkoda!
    Niech Nowy Rok przyniesie Ci radość,
    miłość, pomyślność i spełnienie
    wszystkich marzeń, a gdy się one już spełnią niech dorzuci garść nowych,
    bo tylko one nadają życiu sens!
    WSZYSTKIEGO CO NAJWSPANIALSZE NA NOWY ROK!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tchibo ma też takie nakładki, kosztują coś między 40 a 50zł. Zastanawiam się tylko, czy wygodnie będzie biegać z czymś takim. Póki co odwilż, więc mogę znów biegać w "łysym" bucie.
    Wszystkiego dobrego w nowym roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Tchibo nie widziałam - teraz są tam porządki i tym podobne, to moje tańsze:) i jakoś działają:)) odwilż jest w mieście a w lesie dalej lód....

      Usuń
    2. coś takiego http://www.tchibo.pl/Antyposlizgowe-podkladki-pod-buty-1-para-p400021522.html

      Usuń
  3. Czy to nie są aby Salomony Speedcross? Który model?

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa