11 kwietnia 2015

Nerwy pływaka

I tak przez 50m fot. T


Powinno być nerwy pływaczki, ale brzmi jak kaczki. Dziś po raz 4 (słownie czwarty) w swoim życiu startowałam w zawodach pływackich. Byłam piąta w K30.

Płynęłam pięćdziesiąt metrów dowolnym. Zrobiłam życiówkę, znów coś urwałam z poprzednich wyników.

Powinnam być dumna z siebie i szczęśliwa. A tu się zaczyna – narzekanie, wydziwianie. Nie na wodę, że za ciepła i wolna, ale na siebie, że przecież mogłam więcej. A jak zobaczyłam filmik, to wtedy aż płakać się chciało – na treningach pływam dużo lepiej, a tutaj…ehhh.

A wszystko z prostej przyczyny, płynąc 50 metrów nie ma czasu na nadrabianie błędów, tak to jest z krótkim dystansem albo się od początku super popłynie albo pozamiatane a bardziej zlane.

A ja do takiego wysiłku poniżej minuty nie jestem przyzwyczajona, najkrótsze dystanse jakie biegam na zawodach to 5 kilometrów. Oczywiście w przypadku każdego startu sekundy się liczą, ale w przypadku startów basenowych to setne są ważne!


Po rozgrzewce fot. T.


Do tego dochodzi stres. U mnie ogromny. W dniu zawodów jestem taka niemiła, że nie warto ze mną zaczynać rozmowy. Trochę pomogło poranne rozbieganie nerwów (relacja TUTAJ), ale stres wrócił jak tylko się umyłam po treningu.

Staranna rozgrzewka w wodzie. To taki moment gdzie wszyscy wszystkim się przyglądają. Przypomina to trochę popisy bokserów przed walką. Jaki to nie jest szybki, mocny, czym to nie zaskoczy. I tak spędzają sobotnie przedpołudnie dorośli ludzie. Za oknem cudowna pogoda a my na dusznym basenie, rozgrzewka, nerwowe rozmowy przed startowe. A potem moment i już po zawodach.

Jeżeli przeliczyć czas jaki spędzam będąc na trasie – tutaj to 2x25m to to są chyba najdroższe zawody w jakich startuję! Nie ma zamykanych ulic (bieg i rower), nie sprzątanego dna (triathlon i pływanie w wodach otwartych). Ot basen jest nieczynny do godziny piętnastej w sobotę.



Start. Moment i po wszystkim. Im krótszy ten moment tym lepiej, to wiadomo. Ale zawsze jest poczucie, że można było lepiej, szybciej. Mimo, że trudno złapać oddech, ręce i nogi drżą, to….no właśnie już robię plany na kolejny start.

1 komentarz:

  1. Fajny strój, a nie boisz się, że zgubisz te ozdoby? :)
    Pozdrawiam,
    http://fit-healthylife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa