21 kwietnia 2015

Trening indywidualny – warto inwestować w siebie

Nie chcę być Złomkiem wolę słuchać się fachowców i mądrze trenować fot. D.Szymborska


Przychodzi (bo nie przybiega, bardziej przypełza) taki moment, gdzie samodzielne bieganie, trenowanie przestaje przynosić efekty. Już nie wystarcza rundka po osiedlu, nie pomagają podbiegi, wyniki się nie poprawiają.

Przygotowania do zawodów przestają sprawiać przyjemność, kontuzje nawracają. Przestajemy być samowystarczalni, potrzebujemy pomocy. To od nas zależy, czy będziemy czekać, aż do stagnacji naszych wyników, kontuzji czy od początku biegowej przygody będziemy polegali na radach kogoś bardziej doświadczonego.

Moim zdaniem im szybciej skorzystamy z pomocy fachowca tym lepiej. Chciałam napisać, że to podobnie do malowania ścian – droga farba pokryje nierówności, ale jeżeli nie zrobimy tego fachowo, to szybko będzie odpadać, a w pod światło będzie widać smugi. Potem pomyślałam, że może ktoś inny niż ja umie dobrze malować ściany i nie będzie to dobre porównanie. Rozejrzałam się po pokoju, ściany malował pan malarz, rower (który z braku wieszaka stoi oparty o komodę) oddaję do serwisu (autoryzowanego) i wszystko działa! To czemu uczyć się na swoich błędach, czemu cierpieć? Niby pytania retoryczne, ale jakoś większość biegaczy woli kupić nowe buty niż zapłacić za udział w treningu, łatwiej jest zapisać się na popularny bieg (może być maraton w jakiejś stolicy europejskiej) niż udać się do rehabilitanta.


Rzadko biegacz wybiera prewencję, w efekcie wydaje więcej na rehabilitację, omijają go/ją wymarzone starty.

To wszystko, to wnioski z mojej długiej rozmowy z Michałem Stadnickim, który jest trenerem osobistym w warszawskiej Klinice Ruchu.

Na czym polega bieganie pod opieką trenera osobistego? Nie ma reguły. Czasem będzie to spotkanie składające się instruktażowych ćwiczeń, innym razem będzie to długie wybieganie. Bywa też, że trener jest naszym prywatnym zającem w czasie ważnego dla nas biegu (przykładowa oferta treningów indywidualnych w Klinice Ruchu – TUTAJ). Tym co wyróżnia takie spotkania jest, to, że to wszystko dostosowywane jest do potrzeb i planów danej osoby. Trener osobisty czasem ma bardzo trudne zadanie – studzić zapał „zawodnika”, poznając możliwości biegacza daje wskazówki, instruuje. Jeszcze nie słyszałam o nikim, kto nabawiłby się kontuzji w czasie treningu indywidualnego, a o kontuzjach nasłuchałam się dużo (jak się ma większość biegających znajomych to tak jakoś dziwnym trafem temat biegowy pojawia się w czasie prawie każdej rozmowy).


Nowe buty nie nauczą nas prawidłowego kroku, trener tak! A dobry krok, postawa, i mądrze dobrane treningi zapewnią nam…. udane starty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa