15 lipca 2015

Bieganie nocą, czyli 7 edycja On The Run

To prawda, na słowo "selfie" milknę i się uśmiecham - przed biegiem i życiówką G.


Najpierw w domu narzekam, że po co, że nie chce mi się wychodzić, że kolacje bym zjadła, wina się dobrego napiła. Mówię, że gdybym się nie umówiła to bym nie poszła. Generalnie wydziwiam prze okrutnie. Nic mi nie pasuje. Izotonik nie chce się rozpuścić w butelce, agrafki kłują w palce. Co może iść  źle, to się komplikuje...

Potem kwękam, że pewno nie będzie miejsca by zaparkować auto, narzekam, że za miesiąc to sobie odpuszczę, że to nie ta pora, że ja wieczorem to wolę w domu zostać.

Miejsce parkingowe się znajduje, wysiadam z auta widzę innych biegaczy i przełączam się w inny system – WOW będę biegać, ale SUPER będą zawody, YAH!


Taka zmiana!


Zmówiłyśmy się na pamiątkowe bluzeczki z She Runs The Night fot. T.


Wczoraj biegłam z G. udało mi się pomóc jej w nowej życiówce. Dlatego na trasie to ja bardziej, niż ona gadałam. Ciekawa jestem co myślą sobie biegacze, jak słyszą dwie dziewczyny, biegnące równo – w nogę, w tym jedna z pasją opowiada o tym co ugotowała. Relacjonuje przepis z najdrobniejszymi szczegółami. I tak przez 25 minut. Oczywiście nie ten sam przepis, ale buzia mi się nie zamyka.

Na mecie medal, picie i do auta.

Jedno (prawie) okrążenie po tartanie i potem już blisko do mety fot. T.


W domu, uśmiech, radość, zarzekam się, że o endorfinach pisać nie będę bo to takie oklepane i nadużywane słowo. Tyle, że tak się ten hormon nazywa, a mój organizm go całkiem sporo produkuje w czasie takich wesołych i świetnie zorganizowanych zawodów. Do tego dochodzę a bardziej dobiegam do wniosku, że to świetny pomysł i takie urozmaicenie, raz w miesiącu sobie wieczorem pobiegać.

I co? I nie mogę się doczekać kolejnego On The Run. I pewno, tak jak przez ostatnie 7 miesięcy historia będzie wyglądać podobnie…..

Choć obiecuje sobie, że następnym razem pobiegnę by się pościgać, bo przez ostatnie miesiące to mi się nie udało, bo zawsze rano miałam mocny trening pływacki, i moja pani trener stawia na pracę nóg…..to potem nogi biegać szybko nie chcą….


Od kilku miesięcy na FP bloga organizuję konkursy, gdzie można wygrywać pakiety na On The Run, bo bieg od pierwszej edycji jest hitem. Zapisy na akord. Ciężko się dziwić, bo po prostu to taka świetna impreza. Kto chce to się ściga, kto nie to po porostu sobie truchta, a do tego reflektory, muzyka i Łazienki nocą…..

1 komentarz:

  1. Przepraszam mam pytanie. Jakiś czas temu wygrałam tutaj w konkursie, wiadomo kiedy zostanie wysłana nagroda? :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa