2 lipca 2015

Zupełnie inna stylówka, czyli po to też się trenuje!

Tak też bywa....fot. D.Szymborska


Ostatnio znajoma zapytała się czy mam jakieś niesportowe ciuchy. Po chwili odpowiedziałam, że tak, „jakieś” mam.

Zdecydowanie wolę ubierać się sportowo, ot lepiej się czuję, ale bywają momenty, gdy brak eleganckich ciuchów na ważnym spotkaniu czy bankiecie były nietaktem.

Wiadomo trenuję po to by mieć dobre wyniki, zależy mi na tym by jak najlepiej wypadać na zawodach (bez wypadania z trasy!), ale miłym skutkiem ubocznym jest wysportowane ciało.  Biorąc pod uwagę, że od stycznia ubyło mnie ponad 11 kilogramów to łatwiej jest znaleźć eleganckie ciuchy w których będę dobrze wyglądać.

Tak jak uważam, że samonagradzanie się za dobre wyniki sportowe w postaci ciacha/tortu/lodów nie jest najlepszym pomysłem, tak już nowe buty (niekoniecznie rowerowe lub biegowe) to zupełnie inna sprawa/para!

Jeżeli miałaby w taki sam sposób jak opisuję ubrania i sprzęt sportowy opowiedzieć o mojej „stylówce” na dziś to brzmiałoby to tak:

·      Jednoczęściowy stój bankietowy -  zapinany na suwak na plecach. Nie ogranicza ruchów, udrapowany na plecach materiał optycznie wysmukla sylwetkę,




·      Okulary słoneczne  - mają podwójne zadanie – po pierwsze podtrzymują fryzurę, po drugie pozwalają namrugać się dowoli tak by nikt tego nie widział, wyposażone w specjalną powłokę nie parują, a odpowiednio wyprofilowane „noski” zapobiegają zsuwaniu się okularów,

·      Błyszczyk do ust – specjalistyczna, wieczorowa pomadka, wyposażona w odpowiedni filtr UV, odbija promienie zachodzącego słońca,


·      Torebka z krótkimi uszami – model wieczorowy, pozwala znaleźć zajęcie dla rąk, warto pamiętać o pomalowaniu paznokci w kolorze podszewki/wyściółki torebki,

·      Buty wieczorowe – antypoślizgowa podeszwa gwarantuje dobrą przyczepność w czasie całego bankietu, zaokrąglone noski pozwalają palcom stóp zachować fizjologiczny kształt, mały zaledwie kilku milimetrowy spad – pięta – palce pozwala na naturalny krok.


Zatem jest plan na wieczór! Ale jeszcze przez te kilka godzin zdążę solidnie popływać, może to nie zmieni sylwetki w czasie dzisiejszego bankietu ale będzie małym kroczkiem treningowym, a bardziej chlapnięciem takim…..

3 komentarze:

  1. bardzo stylowo a jednocześnie ponadczasowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie taki jest zamysł :) można tak się ubierać na wiele okazji :)

      Usuń
  2. Rozbawiłaś mnie tym tekstem o mruganiu oczyma za ciemnymi okularami :)
    Niezwykła stylizacja :) Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa