29 lipca 2015

50 maratonów w 50 dni to już za mało!

Opowieść o długich, 42 kilometrowych 50 dniach 


Właśnie przeczytałam o tym, że pan James Lawrence 25 lipca ukończył swoje 50 zawody na dystansie IM, pięćdziesiąte PODRZĄD!!! Dzień po dniu!

Przeczytam książkę Żelaznego Kowboja, jeżeli ją napisze, na razie skończyłam czytać „50 maratonów w 50 dni” Deana Karnazesa i Matta Fitzgeralda.

Wcześniej trafiłam na wiele recenzji, które przedstawiały książkę jako nudną. Dla mnie wręcz przeciwnie, świetnie się ją czyta, a mając w perspektywie jesienny maraton do przebiegnięcia to również praktyczna lektura.

Przebiegłam trzy maratony, dużo połówek, kilkadziesiąt dyszek i jeszcze więcej piątek. I? I nie wyobrażam sobie dwóch maratonów pod rząd! Dla mnie wyzwaniem były Mistrzostwa Europy w Biegach po Schodach – 3 starty w 48 godzin. A to były krótkotrwałe, ale bardzo intensywne biegi. A Dean sobie codziennie maraton biegał, jeździł od stanu do stanu, poznawał ludzi i nie zapominał o 42 kilometrowej przebieżce każdego dnia!

Olbrzymie wyzwanie logistyczne – Dean biegał zarówno w zorganizowanych imprezach, ale głównie startował w swoich biegach, w których towarzyszyło mu od kilku do pięćdziesięciu osób – różne stany w Ameryce miały różne wymagania co do organizacji zawodów.



To co jest dużą wartością tej książki to, to, że oprócz miłej, imponującej opowieści o 50 maratonach Dean razem z Mattem przedstawiają wile praktycznych rad. Od techniki biegu, przez sam start w maratonie do regeneracji po biegu. To właśnie tej ostatniej najbardziej brakowało Deanowi, bo zwyczajnie nie starczało na nią czasu.

Ciekawie jest poznać historię człowieka, który przebiegł 2100 kilometrów w ciągu 50 dni! Niektórzy tyle przebiegają w rok, a inni w ogóle takich dystansów nie mają w planie bo nie biegają. Choć wydaje mi się, że po lekturze książki aż chce się wyjść pobiegać, i może grupa tych co nie mieli jeszcze żadnych kilometrów na biegowym liczniku, się choć trochę zmniejszy.

To nie jest typowy poradnik, to bardziej opowieść biegowa z praktycznymi radami.

Mój maraton sam się nie przebiegnie, dlatego od sierpnia wydłużam dystanse i wybieram jeden konkretny plan treningowy, bo w przeciwieństwie do Deana potrzebuję treningu przed takim dystansem!

50 maratonów w 50 dni, Dean Karnazes, Matt Fitzgerald, Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2015

4 komentarze:

  1. Słyszałam o parze emerytów-wegan, którzy biegali maratony codziennie przez bodajże rok (nie jestem pewna, ale liczba wbiła mnie w kanapę), a pieniądze oddawali na cele dobroczynne, w przerwach od biegów pili zielone smoothie i wyglądali zdrowo i radośnie. Już nic mnie chyba nie zaskoczy. I właśnie dowiedziałam się, że jest coś takiego jak mistrzostwa biegania po schodach ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się ludzie robią szalone rzeczy, często mają taką kondycję fizyczną i hart ducha, że miło się o tym czyta! A bieganie po schodach jest coraz bardziej popularne - serio :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. jak będziesz miała chwilę to polecam :)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa