3 marca 2013

Bieg Kazików czyli dyszka po Radomiu

Medal i drożdżówka fot. D.Szymborska


Dziś wycieczka do Radomia. Udało mi się poznać 3.3K miasta, bo bieg liczył trzy pętelki. Do listy odwiedzony rzeczy mogę jeszcze dopisać cukiernię na deptaku. Jednak zaczynając od początku. Do Radomia z Wawy jedzie się bardzo przyjemnie i szybko. Żeromskiego 55 znaleźliśmy bez problemu bo już trwały zawody dla dzieci. 
To pierwszy bieg, w którym startowałam jako AmbasadorkaFestiwalu Biegowego. Numer startowy i agrafki odebrałam bez problemu. Potem poszliśmy poczekać do kawiarni. Pyszna kawa, herbata, sernik i ciasteczka (jedzenie dla moich kibiców). Potem rozgrzewka w na pobliskim skwerku – tłumy biegaczy. 
Organizatorzy wiedzieli ilu zawodników się pojawi jednak nie postawili żadnych toitoiów. Toaleta w biurze zawodów była miejscem, którego trzeba było się wystrzegać. Dobrze, że odwiedziliśmy cukiernię…. 
Start minimalnie opóźniony. Trochę przepychanki w czołówce stawki. Pętelki ciekawe, z górki, pod górkę. Zero oznaczeń kilometrów. Dobrze, że biegłam z moim Timex Ironmanem z GPSem, bo inaczej bym się pogubiła. Dla mnie wyzwaniem była nawrotka – nie lubię zawracać wokół pachołków, tym razem zamiast pachołka był znak sygnalizacji świetlnej. Duża część trasy brukowana, krzywa niemiłosiernie. 
Kibiców praktycznie brak (tylko okolice startu-mety). Miłym zaskoczeniem byli parafianie z kościoła, który był przy trasie – robiąc pierwsze okrążenie myślałam, że czekają na moment by przejść na drugą stronę, biegnąc drugie kółko zorientowałam się, że oni kibicują i dlatego stoją przed kościołem, mimo, że msza się już skończyła. 
Na drugim okrążeniu była woda – tylko dla wybrańców. Organizator postawił jeden krótki stół i dwóch wolontariuszy (chyba), którzy rozpaczliwie próbowali nalewać wodę z 5 litrowych baniaków do plastikowych kubków, które im odfruwały. Nie stanęłam w kolejce – dosłownie, tylko pobiegłam dalej. Wiało okrutnie. Zawsze w twarz. 
Trzecie kółko – już wiedziałam gdzie bruk jest najbardziej krzywy i starałam się biec bokiem. Meta. Medal na szyję. Wody to już mi nikt nie podał – wydłubałam ze zgrzewki – trafiłam na gazowaną. Jeszcze drożdżówa – też sama sobie wzięłam. Wyglądała mało zachęcająco a okazałą się naprawdę PRZEPYSZNA. 
Nabiegałam 10 miejsce w kategorii wiekowej, życiówki to nie zrobiłam ale z pewnością dobrze się bawiłam. Jednak sam bieg, oprócz naprawdę fajnej atmosfery miał dużo niedociągnięć – brak toalet, brak depozytu (może nie zauważyłam?), niemożliwość skorzystania z wodopoju (chyba, że ktoś miał szczęście i akurat chłopakom się udało wodę nalać, albo miał czas i stał w kolejce), wreszcie samodzielne szukanie wody i drożdżowy. 
Przy całkiem sporym wpisowym to trochę ubogo. Nie potrzebuję kolejnej technicznej lub bawełnianej bluzeczki ale takie podstawowe rzeczy jak łazienka i woda to uważam, że organizator powinien zapewniać. 
Podsumowując do Warszawy wróciłam wybiegana i zadowolona. Wiosna już tuż i w końcu będę mogła się w coś innego ubrać na bieganie, bo jak na razie to na wszystkich zdjęciach jestem w kurtce The North Face, choć dziś miałam już czapkę z daszkiem – w tym wietrze to nie był najlepszy pomysł. A i zdjęłam rękawiczki, bo było mi za ciepło. Idzie biegowa wiosna! 
A do Radomia myślę, że jeszcze podjadę bo mają muzeum, w którym jest dużo obrazów Malczewskiego.

W cukierni fot. D.Szymborska

Końcówka fot. T.



6 komentarzy:

  1. a jaki czas? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do znalezienia czasu biegacza, wystarczy użyć głowy, choć trzeba stracić na to kilka minut. Oficjalne wyniki publikowane są przez datasport.pl a w przypadku Biegu Kazików dokładnie http://www.online.datasport.pl/results765/wyniki/01_OPEN.pdf wystarczy na zdjęciu dojrzeć numer, znaleźć go w tabeli wyników, i już wiemy że było to 47 minut 57 sek, jak dla mnie bardzo dobry czas, bo sam miałem 54 :( Ale ja w końcu jestem niedzielny biegacz, do tego nie biegający od 4 miesięcy z powodu kontuzji różnych... W czerwcu w Radomiu szykuje się świetna impreza, półmaraton Radomskiego Czerwca '76, na pewno wezmę udział, choćby dlatego, że trasa biegnie pod moim domem (właśnie patrzę przez okno na tę trasę jak to piszę :) I postaram się być lepszy od wielu dziewczyn, nie tak jak teraz. Polecam też moją stronkę o moim bieganiu, http://biegiem.radom.pl taką w sam raz dla niedzielnych biegaczy jak ja ;) Zapraszam.

      Usuń
    2. Drogi NIedzielny Biegaczu, dziękuje za post ale bardzo proszę o przestrzeganie zasad blogowych i nie przyczepiania linków do swoich blogów, oneginetatopa to nie platforma reklamowa!
      Powodzenia w czerwcu:) pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Witam ponownie, dręczy mnie od miesiąca, by dodać malutkie wyjaśnienie na temat tego co koleżanka (mam nadzieję, że mogę tak pisać jako osoba z podobnymi zainteresowaniami, nawet uczestnicząca w tym samym biegu) napisała na temat organizacji, co czynię. Otóż toaleta w biurze zawodów nie była taka zła, lepsza na pewno niż toi toi (moim zdaniem), wielu mogła przestraszyć kolejka, na oko ze 20 osób, w której też stanąłem, zastanawiając się czy starczy pół godziny, a okazało się, że dokładnie w 2 minuty była moja kolej (szło piorunem!). Niestety łazienka bez podziału na damską i męską, więc baardzo spartańska. Co do wodopoju, to ja nie miałem najmniejszych problemów, no ale ja biegłem sporo wolniej (tak ze 2 minuty) - i tu faktycznie koledzy podający wodę, nie stanęli na wysokości zadania, bo nie przewidzieli że ktoś może tak szybko biec ;) Kto przybiegł 2,3 minuty później, już problemu nie miał. Wpisowe 50zł... ale tylko na miejscu, bo wpłacone miesiąc wcześniej zmienia się w 25zł więc bardzo przyzwoicie chyba. Depozyt był, ale w innym budynku, były tabliczki informujące o tym (przyczepione do drzewa ale zawsze). Co do kibiców, to jednak w Radomiu ciągle jest ich mało, nie dość że nie kibicują, to jeszcze przeszkadzać potrafią (byłem świadkiem jednego zderzenia z biegaczem).
      A propo reklamy, bezinteresownie dodałem link (bezpośredni) do bloga koleżanki na swoim, bo bardzo mi się podoba, będę starał się dorównać poziomowi, prowadząc swój. Polecam Radom, w przyszłych biegach, powtórzę to co zawsze przy takiej reklamie Radomia podnoszę - ponieważ startuje tu mniej biegaczy niż w innych poważnych imprezach, łatwo osiągnąć tu dobry (wysokie miejsce) wynik. Polecam radomski półmaraton 23 czerwca, reklamowany jako bieg z historią w tle (wydarzenia radomskiego czerwca 76). Pozdrawiam. Andrzej

      Usuń
    4. odpisałam używając adresu mailowego na Twoim blogu:) pozdrawiam Dota

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa