10 marca 2013

Wodorosty, galaretki i inne smaczności w warszawskim Chinatown

Wodorosty fot. D.Szymborska

Dziś w nagrodę dla J. i siebie troszkę też, jadłam pyszności w Pekin Duck. Napisałam, że warszawskie Chinatown nie bez powodu, jeżeli na bramie osiedla widnieją chińskie znaki, na balkonach papierosy palą Chińczycy…to można być pewnym, że to Szczęśliwice. Restauracja to Pekin Duck. Obsługa dużo lepsza niż ostatnio, było naprawdę przyjemnie. A jedzenie rewelacyjne! Tym razem na nasz stół trafiły: wodorosty (świetne, lekko czosnkowe), galaretka (jej byłam mniejszym fanem), potem zupa – z pierożkami oczywiście. Wreszcie dania główne: ryba, kurczak i krewetki. Najlepszy dla mnie mega fanki drobiu był kurczak: z orzeszkami, trawą cytrynową, dymką w sosie sojowym. Ryba słodko kwaśna też była pyszna, krewetki trochę za ostre i niezachwycające jak reszta. To była naprawdę fajna kolacja! Lubię chińskie jedzenie, jest sycące ale nie obciążające żołądka. Inna sprawa, że zobaczymy jak mi się będzie po nim jutro biegało…. To przecież nie mój ulubiony makaron….

Zupa fot. D.Szymborska

Kurczak fot. D.Szymborka

Ryba fot. D.Szymborska

Krewetki fot. D.Szymborska

Galaretka fot. D.Szymborska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa