27 czerwca 2014

Jeden dzień z życia triathlonistki

Tak maluję paznokcie pod kolor zegarka a trenerka znalazła mi taką różową deskę. Jak jest napisane, że nie można chodzić to trzeba biegać. Maki dobre, a awokado z kurkami genialne (nie żebym sama przygotowywała). fot. D.Szymborska a to z deską Ada
Dziś chcę opisać wczoraj, trochę mi się wszystko zlewa. Jest już popołudnie a ja jestem po treningu na basenie i drugim takim rozpływaniu. Poszłam dla towarzystwa, bo wyjściu na basen się nie odmawia….

Wczoraj biegałam i pływałam. Dobrze, że mam specjalny arkusz z treningami, tam czarno na białym w tabelce, rozliczam się sama ze sobą co zrobiłam. Ups. Muszę uzupełnić wczorajsze treningi. Najpierw je opiszę to wpisywanie danych potem szybciej pójdzie.

Rano biegałam po stadionie. Nie cierpię gonić swojego ogona, jednak tam najlepiej jest biegać 400, 800 i 1200. Nie cierpię kilometrówek bo mój mózg nie lubi niepełnych okrążeń. Dlatego zgodnie z tym co ugadałam z trenerem biegałam 1200. Tempo 4.20. Wcześniej rozgrzewka około 3K. Nie włączyłam zegarka a zrobiłam dwie rundki wokół kanałku, dobieg na Agrykolę, rozciąganie. Wizyta w łazience. Bardzo niemiła pani sprzątaczka, która się na mnie wydarła: biegacze mają chodzić do totjtoja. Odpowiedziałam, że takim tonem się do mnie nie zwraca, to po pierwsze, po drugie jestem triathloniską. I poszłam do łazienki. Nie rozumiem chamstwa niektórych ludzi. Potem 4 rundki po 3 okrążenia, wreszcie dwa spokojne kółeczka i znów dużo rozciągania. Wszystko w pięknym słońcu, ale bez upału. Nic tylko biegać. Choć nogi były bardzo zmęczone bo dzień wcześniej pływałam i dużo przejechałam na rowerze.

Potem obiad. Tym razem nie było czasu na kluski, były maki na wynos. Dobre, węgle z ryżu przydały się na wieczorny trening. Tym razem dla odmiany pływanie. Rozgrzewka, 400m rozpływania, a potem 200m nogi, 3x50m oddychanie na trzy, na każdą stronę (czyli 300m), potem coś jeszcze było….i 200 na koniec kraulem w tempie startowym.

Tym sposobem bieganie zabrało mi 30 min dojazd 75 min trening (dużo tego rozciągania było), 20 min przyjazd. Basen 15min dojazd 60min w wodzie i 15min powrót. Najbardziej żal czasu spędzonego w aucie. Dlatego z reguły biegam „pod domem” albo w Lesie Kabackim, a na rowerze jeżdżę przy Torze Wyścigów Konnych. Chyba, że jeżdżę podjazdy, wtedy dochodzi 30min w jedną stronę autem, bo niecierpię jeździć na szoswówce w normalnym ruchu drogowym.

Kolacja, wczoraj była nawet przystawka. Awokado faszerowane kurkami a na drugie makaron z kalafiorem i sardelami. Przepis będzie, bo genialne połączenie smakowe!

Mało romantycznie o 22 byłam już w łóżku, bo dziś o 7 już w wodzie.

Jak przeczytałam to co napisałam to się zastanowiłam, czy to publikować, bo brzmi to jak kierat, treningi i zero „normalnego” życia. A w rzeczywistości, był czas na pisanie, zakupy, telefony, spacer i milion innych rzeczy. Po prostu muszę wcześnie wstawać i wcześnie chodzić spać wtedy wszystko gra. Jestem osobą, która potrzebuje dużo snu, tego nie jestem w stanie zmienić, kondycję sobie wyrobię, podniosę kadencję na rowerze ale spać muszę minimum 10 godzin bo inaczej kiszka, padam, i nie tylko nie wyrabiam treningów ale jeszcze do tego jestem super drażliwa dla wszystkich wokoło.

Gdy przygotowywałam się do pierwszego maratonu wydawało mi się, że więcej treningów w tygodniu to już nie można mieć. Myślę, że jak będę się przygotowywać do ½ IM będę myśleć podobnie, bo teraz już wiem, że da się dużo więcej trenować…. Bo jeszcze dochodzi takie 15 minut (minimum) gimnastyki, bo chcę być lepiej rozciągnięta….


Acha nigdy nie byłam tak szczęśliwa z treningów jak teraz. Chciałabym widzieć jeszcze większe postępy, starty się zbliżają, motywacja jest. Jest też i rozsądek, dlatego dziś po dwóch basenach dam sobie wolne na popołudnie. Bo jutro będę pływać i jeździć na rowerze….

2 komentarze:

  1. Pani Doroto, z całym szacunkiem ale "normalny" człowiek pracuje co najmniej 8 godzin i też znajduje czas na zakupy, telefony itd. :)

    A co do Agrykoli to czy żeby pobiegać po bieżni (i nie zostać przepędzonym) trzeba się gdzieś rejestrować, być w jakimś klubie ? z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem w tej dobrej sytuacji, że nie jestem rozliczna z czasu pracy, tylko z jej efektów:)

      Co do stadionu, nie trzeba się nigdzie zapisywać, można zwyczajnie przyjść pobiegać. Gdy na boisku są rozgrywane mecze to wtedy jest zakaz biegania po bieżni, jednak tych meczy nie ma zbyt dużo.

      Do zobaczenia na stadionie:)

      Usuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa