20 czerwca 2014

Jedzenie przedstartowe - co jeść?

A w tle UFO na moście, żebym pamiętała, że będzie gdzie wbiegać....fot. D.Szymborska
Dziś start dopiero o 18.00. Nie cierpię takich godzin rozpoczęcia zawodów. Udało mi się wypracować kolejność i ilość posiłków do startów w godzinach od 10 do 12. Wiem, że na śniadanie (około 7 rano) mam zjeść tost albo pszenną bułkę z miodem, potem o 9.00 banana i wszystko świetnie zagra. Będzie siła na bieg a żołądek nie będzie obciążony. A tutaj taka godzina startu. Cóż ja tego nie zmienię więc muszę wymyślić strategię odżywiania przed startem po południu.

Po pierwsze nie robię „cyrku” z nawadnianiem. To nie maraton tylko intensywny, stosunkowo krótki wysiłek. Jeżeli chodzi o jedzenie, to zjadłam duże, stosunkowo ciężkostrawne śniadanie – ciemna bułka, jajka sadzone z serem pleśniowym (słowacki wynalazek?) wypiłam kawę i sok pomarańczowy.

No i teraz największe wyzwanie – obiad a bardziej lunch. Nie mam pojęcia co będziemy jedli w Wiedniu. Chciałabym coś lekkostrawnego i małego. Zobaczymy. Jak coś to już wolę zjeść banana i nie eksperymentować z nieznanym jedzeniem bo na klatce schodowej w wieży telewizyjnej łazienek co piętro nie ma.

Ps. w hotelu nie było owsianki...



1 komentarz:

  1. Twoje podejrzenia co do sera pleśniowego mogą być słuszne, bo też zauwazyłam, że ładują go do wszystkiego. Może niekoniecznie ten pleśniowy, ale bryndzę i owszem.

    OdpowiedzUsuń

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa