18 czerwca 2014

Krótki basen – koszmar i radość zarazem

Sprzęt jest! fot. D.Szymborska
Od czterech dni pływam w 15.5 m basenie. Bynajmniej nie narzekam. Berlin jest cudowny, basen jest….krótki...

Baseny hotelowe potrafią sprawiać niespodzianki. Niektóre są większą wanną nazywaną przez hotelarzy basenem, inne mają tak nieregularne kształty, że po kilkunastu długościach czuje się jak szalona welonka. Wreszcie bywają takie, co nawet 20m mają! Oczywiście nad morzem odkryte to zupełnie inna historia.

Wytrzymałości to ja w takim basenie (na razie) zrobić nie potrafię, za to technikę nawet w takiej dłuższej wannie staram się ćwiczyć.


Wolę widzieć plusy niż minusy więc od tego zacznę. Krótki, hotelowy basen - plusy:
·      Dowolna pora treningu (od 6 do 23),
·      Możliwość pływania dowolną ilość razy – u mnie to oznacza dwa razy dziennie, jakbym miała więcej czasu i siły to bym i trzy razy popływała!
·      Bardzo mało pływających – panie z makijażem, które zrobią jedną długość i już są „napływane”, dzieci, które znudzą się po 5 minutach bo nie ma zabawek ani zjeżdżalni,
·      Dowolna ilość ręczników, szlafrok – tak uwielbiam nieekologicznie wycierać się trzecim ręcznikiem

Minusy, krótkiego basenu:
·      Jeszcze nie zdarzyło mi się „ogarnąć” ile długości basenu przepłynęłam. Gubię się gdzieś po 60….


Dziś chwilę po szóstej w wodzie był jeszcze jeden triathlonista-to-be i ja. Cudowny orzeźwiający trening….dlatego zanim kolejny dzień zwiedzania to….pójdę popływać! Ehh.

Uwielbiam - basen (prawie) tylko dla mnie fot. D.Szymborska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

On Egin znaczy smacznego Topa na zdrowie! A TRI to triathlon! Czyli o tym wszystkim jest ten blog!
Dziekuję bardzo za komentarz.

zapraszam również na facebook:) https://www.facebook.com/oneginetatopa